Odcinek 13

Violetta jęknęła z bólu.
- Zostaw moją córkę w spokoju i natychmiast wyjdź z tego domu ! - wrzasnął German.
- Przyszłam z Tobą porozmawiać, wypraszasz mnie?
- Nie mamy o czym rozmawiać.
- Priscilla, co ty tu robisz?! - zdziwiła się Angie.
- Ooo, Angie, jaka niespodzianka...
- Angie, idź na górę. Nie możesz się stresować.
- Nie może, a to niby czemu?
- Nie twoja sprawa Priscilla. W tej chwili stąd wyjdź.
- Dobrze, ale jeszcze tu wrócę !
- Tato, ja się boję jej.
- Cii, spokojnie. Nic nam nie grozi, tak myślę...
- Tato ! Nie strasz mnie.
- Proszę Pana, pójdę z Violą na górę i ją uspokoję.
- Dobrze, dziękuję.
- Chodźmy.
- Ok...
*****
Camila i Pedro poszli nad jezioro.
- Jak tu pięknie ! Nigdy wcześniej tu nie byłam...
- Może dlatego, że nie miałaś okazji wcześniej z kimś tu być?
- Nie wiem...Ale co masz na myśli?
- Już nie ważne. Zapomnij.
- Nie, powiedz. Lubię słuchać jak mówisz.
- Serio?
- Tak.
- Chodziło mi o to, że...Właściwie nie wiem jak to powiedzieć...
- Ok, nie przejmuj się. Też tak mam czasami.
- Powiedz mi, nadal myślisz o Brodweyu?
- Tak, co sekundę ! To się już robi uciążliwe.
- No trochę tak...
- Wybacz, wiem, że Cię zanudzam.
- Nie, wręcz przeciwnie. Ciekawisz mnie...
- Wow, ja kogoś ciekawie? No to robię postępy.
- Hahaha, zabawna jesteś.
- Dzięki.
Potem w oddali ujrzeli kuter rybacki.
- Chyba mam pomysł...
- Co masz na myśli?
- Zobaczysz...
- Ok.
*****
Diego i Francesca wyszli na miasto. Napalona włoszka musiała wstąpić do paru sklepów, zanim pokazała mu interesujące zabytki.
- Ah, brakowało mi tego klimatu !
- Właśnie widzę...- powiedział Diego niosąc jej torby z zakupami.
- Uuu, nie za ciężko Ci?
- Nie...
- To dobrze, w takim razie masz, jeszcze tą potrzymaj.
- Ale Francesca...Co za dziewucha...
- No co? Od tego się ma faceta.
- Jasne. To dokąd teraz idziemy?
- Odniesiemy to, albo nie, czekaj, ale późno. Muszę być za 20 minut na próbie tańca !
- Na jakiej znowu próbie?!
- Nie wspominałam?
- Nie !
- Ale teraz tak, a to się liczy, więc łapmy taxówkę...
- O nie...
- A no tak, w sumie racja. Lepiej nie. Ta ostatnia przygoda...
- Właśnie...Chodźmy na przystanek. Może zaraz autobus przyjedzie.
- Ok.
*****
León wracał do domu. Przypadkiem wpadł na Maxiego i Andresa.
- León ! - krzyknęli.
- Chłopaki, hej !
- Hej stary, jak się masz? - spytał Maxi.
- Dobrze, a co u Was? Co z zespołem?
- Właśnie, musimy Ci coś powiedzieć...
- Co jest?
- Rozwiązaliśmy zespół... - urwał Andres.
- Co?! Dlaczego?!
- Bo Brodwey wrócił do Brazylii...
- Tak, a ja...Wiem, że miałem tego nie robić, ale...prowadzę swój własny program o ,,Adwokacie Miłości"...
- Chyba żartujesz...
- Nie, zatrudnili mnie.
- I dlatego chcemy zorganizować imprezę pożegnalną i zaśpiewamy oraz zatańczymy do wszystkich naszych piosenek z płyty, co ty na to León?
- W sumie genialny pomysł. A gdzie to ma być?
- W studiu, właśnie idziemy teraz do Pabla, pójdziesz z nami?
- Tak, pewnie. A co z Fede?
- Musimy poczekać z tą wiadomością, aż wróci z Afryki.
- A kiedy wraca?
- Jutro rano już będzie.
- Ok, a co z Camilą? Rozstała się z Brodweyem?
- Niestety tak i mocno to przeżywa...
- Szkoda, że musieli się rozstać. Byli ostatnio tacy zgrani w swoim związku.
- Tak, no cóż...
-  Dobra, chłopaki, nie ma na co czekać. Chodźmy ! - wrzasnął Andres.
- Ok.
*****
Olga odkurzała przedpokój, gdy nagle zobaczyła, że koło kwiatka leży jakiś naszyjnik.
- A to co?
- O czym Pani mówi? - spytał Ramallo.
- Znalazłam jakiś naszyjnik. Jak myślisz, kogo to?
- Wygląda jak naszyjnik Priscilli.
- O nie ! I co my teraz zrobimy?! Jeszcze powie, że jej go ukradliśmy !
- Nie, Olga. Po prostu musiała go zgubić.
- Kto, co zgubił? - spytał German.
- German, chodzi o to, że znaleźliśmy naszyjnik należący do Priscilli. Na pewno po niego wróci.
- Dobrze, będziemy się tym martwić potem. Przepraszam, bo ktoś do mnie dzwoni, idę odebrać.
- Jaki piękny jest ten naszyjnik. Szkoda, że Pan mnie takimi podarunkami nie obdarowywał... - spojrzała na Ramallo.
- Co proszę?! Ja, Olga?!
- No, a kto, jak nie Pan?
- Ale nie wiedziałem, że Pani takie lubi.
- To było mnie lepiej poznać ! - I odeszła do kuchni, go wyczyścić.
*****
German odebrał telefon.
- Halo? Priscilla?
- Tak, cześć German. Wiesz może czy przypadkiem nie zgubiłam u Ciebie w domu mojego drogocennego naszyjnika?
- Drogocennego?!
- Tak, sporo kosztował.
- Eee, tak, Olga go znalazła.
- Mogę po niego przyjść jutro?
- Tak, tak, pewnie. Zostawię go w bezpiecznym miejscu.
- To super, dziękuję ! Przyjdę z samego rana ! Buziaczki...
- Ok, to na razie...
Nagle do Priscilli podszedł jej kolega.
- I co? Załatwiłaś wszystko? Jak idzie plan?
- Tak, specjalnie upuściłam ten naszyjnik, bym mogła przyjść i się zemścić. Przyniosłeś to o co Cię prosiłam.
- Tak, proszę. Tylko uważaj na nią. - I podał jej tajemniczą butelkę.
- Ekstra, wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć.
- No wiadomo.
*****
Camila i Pedro podeszli do kajaka.
- Chcesz ze mną popływać?
- A umiesz?
- No pewnie, że tak.
- Ok, to wsiadajmy.
Po paru chwilach odpłynęli od brzegu.
- Opowiesz mi coś o sobie? - spytał.
- Nie wiem co mam Ci powiedzieć. Nie jestem interesująca.
- Ale ja sądzę, że jesteś, więc chcę Cię poznać.
- No ok, niech Ci będzie. Zanim pojawiłam się na wykładach matematyki, uczęszczałam do Studia On Beat, co na pewno już wiesz...
- Tak, tak...- patrzył się zauroczony.
- No co tu jeszcze powiedzieć...Kocham tańczyć, kocham śpiewać. Ostatnio nawet coś skomponowałam...
- Zaśpiewałabyś mi?
- Tak. Podasz mi gitarę?
- Proszę.
- Dzięki - I zaczęła śpiewać. Gdy skończyła, Pedro bił jej brawo.
- To było coś pięknego...
- Naprawdę? Dzięki, wiesz to było dla...
- Ciii...cho, nic nie mów. Doskonale wiem, co chciałaś powiedzieć.
- Ten temat jest dla mnie bardzo krępujący.
- Zdaję sobie z tego sprawę. To całkiem świeży temat.
- No właśnie.
*****
Diego i Francesca wsiedli do autobusu.
- Jesteś pewien, że do dobry autobus?
- Tak, patrzyłem przecież na rozkład jazdy.
- Ok, to dobrze. Uczysz się na błędach. Bardzo dobrze.
- Co?
- No co się tak na mnie gapisz?! Zawsze wszystko mylisz.
- Jasne. To nie moja wina.
- No a kogo, jak nie Twoja?!
- Dobra, w sumie racja.
- No właśnie.
- Poznasz ulicę?
- Głupie pytanie. Mieszkałam tu od urodzenia, chyba wiem, gdzie jest to studio.
- To dobrze, bo ja się tu nie orientuję.
- Ty się nigdzie nie orientujesz.
- Przestań już, proszę Cię.
- Ok.
Wtem kierowca skręcił w jakąś przecznicę.
- Zaraz, zaraz. Gdzie my jesteśmy?! Jedziemy nie w tą stronę, co trzeba chyba...Przepraszam, dlaczego Pan tu skręcił? - spytała.
- Zmiana trasy jest. Pisało na tabliczę na  przodzie.
- Co?! Diego, jak mogłeś nie popatrzeć?!
- A ty czemu nie popatrzyłaś?!
- Bo myślałam, że ty sprawdziłeś.
- Jasne, bo ja wszędzie mam oczy.
- Przydało by Ci się. I co my teraz zrobimy?! Spóźnię się.
- Wysiądźmy na kolejnym przystanku i się przesiądźmy na inny.
- Nie, mam lepszy pomysł...
- Jaki?
*****
Chłopaki zapukali do domu Pabla.
- Chłopaki, co za niespodzianka. Co tu robicie?
- Chcielibyśmy Cię zapytać czy moglibyśmy urządzić imprezę pożegnalną naszego zespołu w studiu...- spytał Maxi.
- A kiedy?
- Jutro? - dodał Andres.
- Wiemy, że możesz się nie zgodzić, bo to za szybko, ale...
- Wcale nie, zgadzam się...
- To super !
- Ale pod jednym warunkiem. Musicie mi dzisiaj pomóc w organizacji. I ogłosić to na stronie.
- Tak, jasne, pewnie.
- No to do roboty !
Potem poszli do studia i przygotowywali scenę oraz reflektory. Maxi zajął się wstawianiem bannera ogłoszeniowego na stronę Studia. Andres ustawiał stołki, a León podłączał sprzęt.
*****
Francesca i Diego przesiedli się na wypożyczone rowery. To był najprostrzy sposób by dostać się pod studio. Na miejscu byli po 20 minutach. Choreograf już na nią czekał z opóźnieniem.
- Francesca, dotarłaś !
- Tak, bardzo przepraszam za spóźnienie, ale autobus zmienił trasę 
- Nic się nie stało. Zapraszam na salę.
- To ja idę odnieść te torby do domu.
- A nie zostaniesz na próbie?
- Nie chce mi się. Zmęczony jestem.
- No dobra, ok, to pa Diego.
- Pa.


*****
Wieczorem Ludmiła i Federico dotarli na lotnisko. 
- Nie wierzę w to, że się musimy rozstać córciu.
- Ja też nie, tato. Było mi z Tobą mega dobrze.
- Podobały Wam się wakacje?
- Tak i to bardzo ! - krzyknął Fede
- Było genialnie, bo było przy Tobie, tato.
- Cieszę się. Dzwoń do mnie.
- Nie martw się, będę.
- Kocham Cię.
- A ja Ciebie.
- A mnie kto?! - spytał oburzony Federico.
- No jak to kto? Twoja wymarzona luba?
- Taka super sexy kicia...
- Zapomniałeś dodać, że gwiazda. I to nie był żart.
- O nie, Ludmiła wraca do domu i wraca jej charakterek...
- Nie, zgupiałeś? To żart.
- Blefowałaś?
- Tak, hahaha.
- Ok, to wsiadajcie do samolotu, bo zaraz startujecie.
- Ok, żegnaj tato.
- Odwiedzę Cię na pewno niedługo.
- Ok, do zobaczenia.
- Do widzenia.
- Trzymajcie się. Będę tęsknił.
- Ja też.
*****
Następnego dnia Federico spotkał się z chłopakami, którzy mu o wszystkim opowiedzieli. Potem razem zaczęli się przygotowywać do występu. Publiczność zajmowała już miejsca. W pierwszym rzędzie siedziała Violetta, Camila, Naty, Ludmiła, Angie, German, Pablo, Gregorio oraz Beto. 
- Zaraz wchodzimy na scenę. Czekam tylko na to aż podniosą kurtynę do góry - zaczął nawijać Andres.
- Chcecie śpiewać beze mnie? - spytał niespodziewanie Brodwey, który się tam pojawił.
- Brodwey?! - krzyknęli chłopcy z zaskoczenia.
- Hej !
- Jakim cudem ty tu jesteś i skąd wiedziałeś o tym wszystkim?! - zdziwił się León.
- Ja do niego dzwoniłem i mu o tym powiedziałem, ale nie sądziłem, że on się tu pojawi - powiedział Maxi.
- Skąd się tu wziąłeś?!
- Moi rodzice stwierdzili, że nie mogą mnie wywieźć z mojego życia, a więc jestem !
- No to co? Gramy ! All 4 YOU ! - Kurtyna uniosła się do góry. Wszyscy widząc Brodweya się zdziwili, szczególnie Camila, która patrzyła się na niego jak zahipnotyzowana. Bardzo ją to zszokowało. Reflektory padły na chłopaków. Melodia uwalniała się z ich głosów i dźwięków gitar.


1) ,,ARE YOU READY FOR THE RIDE"


3) ,, TU FOTO DE VERANO"



4) ,, VEN CON NOSOTROS"


5) ,, CUANDO ME VOY"



6) ,, MIL VIDAS ATRAS"


7) ,,MAS QUE UNA AMISTAD"


8) ,,MI PRINCESSA"


9) ,, SOLO PIENSO A TI"


10) ,,QUEEN OF THE DANCE FLOOR"


*****
Po ostatniej piosencę rozpoczęło się przemówienie.
- Chcielibyśmy Wam wszystkim podziękować za to, że mogliście razem z nami żyć naszymi utworami. Grać je, śpiewać. Ale to, że dzisiaj zamykamy nasz zespół nie oznacza, że macie zaprzestać dzielić naszą muzykę. Ona i my nigdy nie umrzemy. Wciąż będzie trwała w naszych sercach i w Waszych. Nie smućcie się zamknięciem naszego zespołu. W prawdzie nie będzie już nowych piosenek, jednak mamy nadzieję, że wy nigdy nie zapomnicie o nas - Potem wszyscy zaczęli krzyczeć wiwat i bić brawo. Na koniec wypuszczono konfetti.

*****
Potem Camila poszła za kulisy.
- Brodwey, ty wróciłeś ! - krzyknęła Camila rzucając mu się na szyję.
- Camila ! Tak za Tobą tęskniłem !
- Nawet nie wiesz jak ja za Tobą !
- Chciałem Ci zrobić niespodziankę. Udała się?
- No pewnie, że tak ! Jesteś najlepszy.
- Możemy porozmawiać o nas?
- Nie, nie teraz Brodwey, spieszę się na wykłady. Spotkamy się potem, ok?
- No dobra, ale..Camila !
- Co jest? - spytał Maxi.
- Nie wiem, unika mnie.
- Jesteś pewien? Może się po prostu spieszyła?
- Nie, nie sądzę, to nie w jej stylu.
- I co masz zamiar z tym zrobić?
- Idę ją śledzić. Ona coś ukrywa.
- Ale Brodwey, zaczekaj ! Ah, co za człowiek...
*****
Priscilla zapukała do domu Germana.
- Proszę wejść - powiedziała Olga z kuchni, myśląc, że rodzina Castillo wróciła do domu.
Gdy weszła do środka ujrzała rozstawiony stół w salonie, gdzie była przygotowywana kolacja.
- Uuu. proszę, proszę, teraz to ja im zrobię ucztę, hahaha - schyliła się, żeby nalać trucizny do kubka Violetty, ozdobionego nutami, w którym była już herbata z imbirem.
- Już po Tobie Violu, haha...

Ciąg dalszy nastąpi...

Jak myślicie czy tym razem Priscilla pozbędzie się Violetty?




Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Jestem:*
      Trochę późno bo nie miałam czasu ale już jest Ok.
      Odcinek jak zawsze cudowny, ciekawy, piękny itd. Nie mam
      weny na komentarz więc krótko :c Mam nadzieje że mi wybaczysz. I mam ważną informację dla ciebie!

      Zostałaś nominowana do LBA na moim blogu.

      http://violetta-nasza-magiczna.blogspot.com/

      Mam nadzieje że odpowiesz na nominację liczę na ciebie<3
      Czekam na odcinek i życzę weny.

      Pozdrawiam Sandra<33

      Usuń
    2. Gracias!!! Pewnie, ale jutro. A co to jest LBA?

      Usuń
    3. Odcinek 14 na blogu już jest !

      Usuń
  2. Rozdział jest przeboski. Cudny<3 Fantastiko! Czemu dopiero teraz go odnalazłam? Nie wiem! Pisz szybko i dodaj, czekam na next'a życzę weny.

    Zapraszam do mnie :- ) ~ amor-para-siempre-leonetta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Odcinek 27

Odcinek 4