Odcinek 8
German i Angie usłyszeli pisk Violetty z pokoju i natychmiast ruszyli jej na ratunek.
- Pomocy!!! - krzyczała bezradnie Viola.
Pierwszego ujrzeli Leóna, który nic nie widział.
- León, co ci jest?! - wystraszyła się Angie.
- Angie, zajmij się nim. Ja idę ratować Violettę - Po czym wybiegł z domu.
- Puszczaj moją córkę!!! - krzyczał biegnąc za nimi.
- Puścić to ja jedynie mogę mocz... Hahaha - rzekł, zakrywając Violettcię buzię, by nie mogła krzyczeć.
- Jak Cię dorwę to nie ręcze za siebie! Zaraz dzwonię po policję - wyjął telefon w biegu.
- Halo? Policja. Tak. Chciałem zgłosić porwanie mojej córki...
Tymczasem Jacob skręcił w ślepą przecznicę, kierując się ku pewnej piwnicy i zamykając strzelnie drzwi na 3 spusty.
- Wypuść mnie stąd!!! - krzyczała Viola, waląc w drzwi.
- Nie wyjdziesz stąd, dopóki nie pozwolisz mi tego zrobić...- zbliżył się do niej.
- Czego ty ode mnie chcesz?! Puść mnie!
W tym czasie policja podjechała z Germanem pod drzwi od pomieszczenia.
- Tam jest moja córka!!! Ratujcie ją!!!
- Niech się Pan uspokoi, zaraz wyważymy drzwi.
Po 5 minutach to zrobili.
- Ręce do góry gnojku! - krzyknęli.
- Ja nic jej nie zrobiłem!
- Violetta, nic ci nie jest?
- Nie, wszystko w porządku, co z Leonem?
- Angie się nim zajmuje. Wszystko będzie dobrze. Dziękuję za pomoc - powiedział do policjantów.
- Taka nasza praca, a tego typka zabieramy na komisariat.
Pierwszego ujrzeli Leóna, który nic nie widział.
- León, co ci jest?! - wystraszyła się Angie.
- Angie, zajmij się nim. Ja idę ratować Violettę - Po czym wybiegł z domu.
- Puszczaj moją córkę!!! - krzyczał biegnąc za nimi.
- Puścić to ja jedynie mogę mocz... Hahaha - rzekł, zakrywając Violettcię buzię, by nie mogła krzyczeć.
- Jak Cię dorwę to nie ręcze za siebie! Zaraz dzwonię po policję - wyjął telefon w biegu.
- Halo? Policja. Tak. Chciałem zgłosić porwanie mojej córki...
Tymczasem Jacob skręcił w ślepą przecznicę, kierując się ku pewnej piwnicy i zamykając strzelnie drzwi na 3 spusty.
- Wypuść mnie stąd!!! - krzyczała Viola, waląc w drzwi.
- Nie wyjdziesz stąd, dopóki nie pozwolisz mi tego zrobić...- zbliżył się do niej.
- Czego ty ode mnie chcesz?! Puść mnie!
W tym czasie policja podjechała z Germanem pod drzwi od pomieszczenia.
- Tam jest moja córka!!! Ratujcie ją!!!
- Niech się Pan uspokoi, zaraz wyważymy drzwi.
Po 5 minutach to zrobili.
- Ręce do góry gnojku! - krzyknęli.
- Ja nic jej nie zrobiłem!
- Violetta, nic ci nie jest?
- Nie, wszystko w porządku, co z Leonem?
- Angie się nim zajmuje. Wszystko będzie dobrze. Dziękuję za pomoc - powiedział do policjantów.
- Taka nasza praca, a tego typka zabieramy na komisariat.
*****
Camila nie mogła uwierzyć, w to co słyszy.- Co?! Jak to do Brazylii wracasz?! A co będzie z nami?!
- Cami...Będziemy musieli się rozstać...
- Tyle pracowaliśmy nad naszym związkiem i to wszystko pójdzie na marne i to znowu przez Ciebie!
- Słuchaj, to nie moja wina, że rodzice tak zadecydowali.
- To jeszcze możesz pomóc im, ją zmienić.
- Nie dam rady.
- A dla mnie?
- Zobaczę co da się zrobić, ok?
- Ok.
- Ale nie gwarantuję sukcesu...
- Musisz przekonać ich dla mnie!
- Raczej spróbować...
- Brodwey, nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.
- Ja bez Ciebie też.
*****
Ramallo siedział w kuchni, patrząc na zdjęcie Olgi.- Olga, muszę o Tobie zapomnieć, tak jak ty to już zrobiłaś. Skoro Tobie się udało, to mi też się uda...Nie, ja nie mogę...- płakał. W tym momencie Olga wróciła do domu.
- Ramallo, a co Pan tu robi?
- Wszystko już wiem! Ty o mnie zapomniałaś na zawsze.
- O czym ty mówisz?
- Widziałem jak całowałaś się z Beto...
- Śledzisz mnie?
- Ja? Skądże.
- I ja mam Panu wierzyć?
- Olga, obiecuję Ci, że postaram się o Tobie zapomnieć. Już nigdy więcej nie będę Cię kokietował, ani nękał moją miłością i poezjami, nigdy więcej - Ramallo poszedł do pokoju.
- Ale Ramallo...Co ja narobiłam?! Myślałam, że będzie o mnie walczył...
*****
Angie przemywała Leónowi oczy.
- Szczypie Cię jeszcze?
- Tak, niestety.
- Spokojnie, zaraz dam ci krople i będziesz już lepiej widział.
- Dziękuję Ci. Angie co z Violettą? Martwię się o nią. Powinienem tam być.
- Przecież nie dałbyś rady tam nawet dojść, León ledwo widzisz. Wiem, że umysłowo jesteś silny, ale w tym przypadku nic nie zdziałasz. Na pewno German sobie poradzi.
- Mam nadzieję, że nic jej nie jest.
- Ja też.
Wtedy German i Viola weszli do domu.
- Jesteśmy!
- León!!! - krzyknęła Violetta rzucając mu się w objęcia.
- Moja kochana! Tak się cieszę, że nic Ci nie jest. Martwiłem się!
- Jak się czujesz?! Nic Ci nie jest?!
- Już lepiej. Angie się mną zajęła.
- To dla mnie przyjemność - dodała gładząc go po włosach.
- Na szczęście wszystko się dobrze skończyło - rzekł German.
- Dobrze, że on nic Ci nie zrobił, Violu.
- Tak, dzięki tacie i policji...
- Co?! - zdziwiła się Angie.
- Em...Angie, chodź do kuchni opowiem Ci - rzekł przejęty German.
- Ok, to my idziemy do pokoju - powiedziała Viola.
- Mhm, dobrze.
*****
Leonetta rozmawiała ze sobą do nocy.
- Nie sądziłam, że Jacob będzie taki ,,uzbrojony" - rzekła Viola.
- Ja też nie. Nie wiem co bym zrobił jakby Ci się coś stało...
- Dobrze, że Tobie nic nie jest. Nieźle oberwałeś.
- Tak, wiem. Jutro już będę dobrze widział.
- Kocham Cię.
- A wiesz za co ja Cię kocham?
- Za co?
- Kochanie, ty masz wszystko czego przy Tobie potrzebowałem.
Jesteś jak słońce, które mnie ociepla w dzień.
Jesteś jak księżyc, który mi wskazuje drogę nocą.
Jesteś jak paleta barw, która tworzy mój świat kolorowym.
Jesteś jak niewyczerpalne pióro, które zawsze będzie zapisywało naszą historię...Skarbie, chcę, żebyś wiedziała, że byłaś mi pisana od zawsze, dlatego jesteśmy razem. Jesteśmy nierozerwalną i mocną nicią, która nigdy nie ulegnie zerwaniu, nigdy, a wiesz czemu? Bo nasza miłość jest prawdziwa, moje uczucie będzie zawsze się do Ciebie paliło, będzie jak trwały ogień na zawsze skarbie.
- León...Jesteś niesamowity. Pierwszy raz słyszę coś tak piękno z ust chłopaka, który ma złote serce. Jesteś najlepszym szczęściem, które mogło mi się trafić.
- Staram się Cię uszczęśliwiać jak najbardziej tylko umiem.
- I to widać - Potem się przytulili.
- Kocham Cię. - powiedziała.
- Ja Ciebie bardziej, dużo bardziej.
*****
Następnego dnia, Francesca przygotowywała się do występu. Siedziała przy lustrze i robiła sobie makijaż.
- Mam nadzieję, że Diego spodoba się ta niespodzianka - mówiła do siebie.
- Mówisz do siebie? - spytał Szymon.
- Szymon, wystraszyłeś mnie!
- Pięknie wyglądasz.
- Dziękuję.
- O jakiej niespodziancę mówiłaś?
- Napisałam dla Diego piosenkę i chcę ją zaśpiewać w finale.
- Oooo, napewno mu się spodoba. Zaskoczysz go.
- Tak myślisz?
- Tak. Pokażesz mi tekst?
- Nie, zobaczysz na koncercie.
- Ok. Pamiętaj za 5 minut wchodzisz.
- Tak, wiem, zaraz będę.
- Diego, już na Ciebie czeka. Siedzi oczywiście w 1 rzędzie.
- Może chce mnie dotknąć, hahaha.
- Możliwe, hahaha.
Potem wyszła na scenę. Publiczność zaczęła szaleć, gdy usłyszała nową melodię. Diego patrzył głęboko w jej oczy. Zdziwił się, gdy zaczęła śpiewać właśnie nową piosenkę dla niego.
Potem wyszła na scenę. Publiczność zaczęła szaleć, gdy usłyszała nową melodię. Diego patrzył głęboko w jej oczy. Zdziwił się, gdy zaczęła śpiewać właśnie nową piosenkę dla niego.
*****
Brodwey wrócił do domu. by porozmawiać z rodzicami.
- Mamo, tato, musimy pogadać.
- Tak syneczku? Co się stało?
- Nie możemy stąd wyjechać. Ja się nie zgadzam.
- Co proszę?! Nie masz prawa nam się sprzeciwiać! - wkurzył się tata.
- Niby dlaczego? Skoro mam 20 lat?
- Jedziesz z nami i koniec! Nie zostawimy cię tu samego.
- Jestem z Camilą i ją kocham, więc ją nie zostawię.
- Nie przyjechaliśmy tu, żebyś się bawił w związki. Po za tym, ona ma białą cerę, jest hippiską, jest innej narodowości i wyznania, kompletnie do Ciebie nie pasuje! Jak ty to sobie wyobrażasz za pare lat?! Urodzą się białe dzieci?!
- A skąd ty to możesz wiedzieć?! W miłości nie powinno się patrzeć na takie rzeczy!
- Jesteś w błędzie, bo powinno.
- Ale proszę Was. Ja jej obiecałem, że zostanę tu dla niej. Muszę dotrzymać obietnicy.
- W tym wypadku Cię z tego zwalniamy. Tu nie musisz dotrzymywać.
- Jesteście okropni! - I zamknął się w pokoju, trzaskając drzwiami.
*****
Priscilla wracała ze SPA i natknęła się akurat na Matiasa.
- O, Matias. Witaj!
- Czego ode mnie chcesz?
- Mam takie pytanie. Masz może dojścia do środków odurzających?
- O nie, nie...Nie wsypiesz mnie w żadne bagno. Nic Ci nie dam.
- Nie o to mi chodzi. Potrzebuję dla siebie tego.
- Po co Ci to?
- Nie twój interes kochanieńki...
- Nie dam Ci dopóki nie powiesz.
- A po co Ci to wiedzieć?! Nie wtykaj nos w nie swoje sprawy, albo mi to dasz, albo skończysz źle! - krzyknęła na całą ulicę.
- Dobra, już dobra. Nie denerwuj się. Dostarczę Ci to w tym tygodniu, pasuje?
- Tak, idealnie. Dziękuję. Miłego dnia.
- Poczekaj, poczekaj...Ty chcesz się pozbyć Angie, mam rację?
- A nawet jeśli, to co?
- Radziłbym Ci tego nie robić. Sam się kiedyś wpakowałem policji na głowę i źle skończyłem.
- To może ty, ale ja jestem od Ciebie sprytniejsza i umiem sobie poradzić. Po za tym mam znajomych w policji, którzy nic mi nie zrobią, hahaha.
- Farciara...
- No cóż...Niektórzy, tacy jak ty, nie są w czepku rodzoni.
- Jeśli bym nie był, to wciąż bym siedział
w areszcie.
- To czysty przypadek, że widzisz światło dzienne teraz!
- Ależ ty masz charakterek...
- Ah, dziękuję, a teraz zmykaj! Nie chcę, żeby ktoś widział, że z Tobą gadałam.
- Niech będzie...Na razie.
*****
Olga wybrała się do Beto, by powiedzieć mu o tym, co się wydarzyło.
- Beto, Beto!
- Co się stało Olga?
- To wszystko moja wina! Po co ja to zrobiłam?!
- Ale co się stało?
- Ramallo nie zamierza już o mnie walczyć ! Nie chce mieć ze mną nic wspólnego na zawsze ! - płakała.
- Olga, ale czy ty tego nie chciałaś, wymyślając ten pomysł, że jesteśmy razem?
- Nie, ja myślałam, że będzie o mnie walczył ! A tu co? Chce mnie z pamięci wymazać!
- Olga, nie płacz, wszystko da się naprawić. Powiedz mu prawdę.
- Prawdę?! Niby jak mam mu to powiedzieć, że to wszystko wymyśliłam?!
- No, normalnie, patrz. Mój drogi Ramallo...Muszę ci powiedzieć coś, co poruszy Twoje serce. Nie byłam z Beto, on to tylko mój przyjaciel. Wszystko to wymyśliłam, od kiedy się rozstaliśmy.
- Beto...Już starczy. Nie dam rady, no nie dam.
- No to będzie trzeba coś wymyślić...
*****
Ludmiła opalała się przed chatką. Federico co chwilę włączał muzykę z komórki i zaczął śpiewać ,,Luz Camara y accion"
- Fede, zamknij się na chwilę. Śpiewasz co 5 minut...Wystarczy już !!!
- Oj, no nie bądź taka sztywna. Idziemy się przejść nad wodę? Gorąco jest strasznie...
- Ok, tylko nie śpiewaj ! Błagam Cię !
- Dobra, dla Ciebie wszystko.
- Gdzie się wybieracie? - spytał tata.
- Nad wodę. On ma pragnienie.
- Aaa, to dobrze. Wróćcie na obiad.
- Ok.
Gdy doszli na miejsce, przy wodopoju pojawiły się antylopy gnu.
- Ej, Ludmiła - i ochlapał ją wodą.
- Co ty robisz?! Wystraszysz je.
- E tam, przynajmniej my się pobawimy.
- Nie chlap mnie. Dzisiaj nie mam wodoodpornego makijażu.
- Nie żałuj. Chodź do wody.
- Tu jest głęboko...
- Daj spokój. Będziemy tylko przy brzegu.
- No dobra, ale ty ściągasz koszulę - rozebrała się do bikini.
- Ok. Nie ma problemu.
- Fajną masz klatę.
- Specjalnie dla Ciebie, hahaha.
*****
Księżyc odbijał się w wodzie. Wiał lekki wiaterek. León szedł brzegiem morza w nocy. Wtem naprzeciwko niego dostrzegł Violettę, ubraną w białą suknię. Wyglądała jak anioł.
- Od kiedy anioły stąpają po ziemi? - spytał oczarowany.
- Od kiedy ich serce zostaje skradzione przez amora...
- Wyglądasz pięknie, w świetle Księżyca.
- Dziękuję i wzajemnie...
- Wiesz o czym teraz marzę?
- O czym?
- O czymś co jest moim ukojeniem - I ją pocałował. Wtedy León się obudził.
- León, ty śpisz?
- Śniłaś mi się.
- Naprawdę?
- Tak. Wyglądałaś jak anioł.
- Serio? A wiesz, że jest 16:35 ?
- Co?
- Chyba byłeś strasznie zmęczony.
- Spałem od rana?
- Tak. Jak się czujesz?
- Lepiej, dziękuję.
- Mogę Cię o coś zapytać, jak już jesteśmy sami?
- Tak?
- Zawsze mnie to ciekawiło...Co widzisz w moich oczach?
- Widzę w Twoich oczach moje odzwierciedlenie
Widzę swoją duszę, która tryska radością
Widzę piękno, które idzie w istocie z równością przepływającej przez nie melodii miłości
Widzę wspólny język ciała, oplatający czule każdą myśl, każde marzenie
Widzę odbicie, bicia mojego serca
Widzę dwa ognie tańczące w atmosferze niebieskich ciał
Widzę, że ty byłaś moim marzeniem od początku
Widzę odbicie echa grającego pianina pośród wiatru i ciszy
Widzę unoszącą się więź prawdziwej miłości płonących serc, którymi jesteśmy
My wszystko tworzymy to podczas chwili.
- León...Wzruszyłam się...
- León, jak się czujesz? - spytał German.
- Już wszystko w porządku. Widzę doskonale. Tylko trochę mnie pieką oczy, ale mi przejdzie.
- To świetnie. Przerwałem Wam?
- Nie...
- Tak - powiedziała stanowczo Viola.
- Dobrze, przepraszam, nie wiedziałem, że rozmawiacie..Już wychodzę.
- Gdzie idziesz?
- Umówiłem się na basen z Angie.
- Uuuu...tato, w końcu.
- To ja Was zostawiam.
- Ok, papa.
- León...Wzruszyłam się...
- León, jak się czujesz? - spytał German.
- Już wszystko w porządku. Widzę doskonale. Tylko trochę mnie pieką oczy, ale mi przejdzie.
- To świetnie. Przerwałem Wam?
- Nie...
- Tak - powiedziała stanowczo Viola.
- Dobrze, przepraszam, nie wiedziałem, że rozmawiacie..Już wychodzę.
- Gdzie idziesz?
- Umówiłem się na basen z Angie.
- Uuuu...tato, w końcu.
- To ja Was zostawiam.
- Ok, papa.
*****
Po koncercie Francesca zeszła ze sceny i poszła zza kulisy. Diego już na nią czekał.
- Diego...
- Fran...
- To było...- urwała.
- Coś niesamowitego...
- To właśnie ta niespodzianka.
- Francesca, dałaś czadu.
- Podobała Ci się piosenka?
- Bardzo ! Jesteś niesamowita.
- E tam, jestem normalna.
- Nie.
- No dzięki...
- Przecież wiesz, że nie o to mi chodziło. To najpiękniejszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem od dziewczyny.
- Robię to, bo Cię kocham.
- I świetnie to okazujesz.
- A co? Chciałbyś więcej?
- Możliwe...
- Nie ukrywaj czego...
- Doczekasz się.
- Ok, hahaha.
- Fran, gratuluję. Wyszłaś genialnie - powiedział Szymon.
- Dziękuję.
*****
Ramallo zadzwonił do Germana.
- Witaj German. Jak tam wakacje mijają?
- Wspaniale. Opalamy się teraz z Angie na leżakach przy basenie.
- To super. A jak tam u Violetty i Leóna?
- Bardzo dobrze, Ramallo, ale lepiej mi powiedz co u Was?
- U nas? A, chodzi Ci o Olgę. No cóż. Nie jesteśmy już razem...
- Co?! Jak to nie jesteście?! Znowu się pokłóciliście o przestrzeń osobistą?!
- Nie, ona jest z Beto.
- Olga z Beto?! Nie, nie możliwe. Nawet go nie kocha. Co ty za głupoty opowiadasz?!
- No, naprawdę, mówiła mi to, zresztą widziałem na własne oczy jak się całowali!
- Na pewno Ci się przewidziało. Ty zawsze masz jakieś zwidy.
- Nie, mówię poważnie! Uwierz mi.
- Jakoś nie chce mi się w to wierzyć.
- Ale German...
- Sorry, muszę kończyć. Pa.
- Co jest? - spytała Angie.
- Ramallo dzwonił. Mówił, że nie jest już z Olgą.
- Co? Dlaczego.
- Ponoć jest z Beto.
- Z Beto? To dziwne.
- Wiem...
- Idziemy do basenu?
- Pewnie.
*****
Camila zadzwoniła do Brodweya, spytać się co z wyjazdem.
- Hej, Brodwey i co? Zostajesz?
- Nie, nie da się ich przekonać.
- Musi się jakoś dać.
- Camila, nic już nie z działam.
- Może ty nie, ale ja tak.
- Co?! Nie, nie mieszaj się w to, oni Cię nie wysłuchają...
- Niby czemu nie?
- Bo...wiesz...Oni mają strasznie trudny charakter.
- Chyba coś kręcisz...
- Ja? Nie, tylko Cię ostrzegam i próbuję Ci ten pomysł odradzić.
- Bo?! Masz jakiś z tym problem?! Próbuję nam pomóc, a ty co?!
- Zrozum, oni nie chcą, żebyśmy byli razem.
- Niby czemu nie?!
- Bo Cię nie akceptują...
- Co proszę?!
*****
Ludmiła i Federico pływali w wodzie. Nagle antylopy gnu zerwały się do biegu z dala od wodopoju.
- Co one tak uciekły? - zdziwił się Fede.
- Pewnie je przestraszyliśmy. Mówiłam Ci, że to nie jest dobre miejsce na kąpielisko.
- Oj, już daj spokój. Przynajmniej teraz cała rzeka dla nas.
- Ty to wszędzie widzisz plusy.
- Nie, ja po prostu...
- Oj, no nie ważne. Idę się poopalać. - i go ochlapała wodą.
- Czekaj, na mnie. - Wtem z wody wyłoniła się paszcza krokodyla, łapiąc Federico za nogę.
- Aaaa! Ludmiła !!! Ratunku !!!
- Federico !!!
Ciąg dalszy nastąpi...
Jesteście ciekawi jaka będzie kontynuacja?



Cześć!
OdpowiedzUsuńCo ja mogę napisać? Rozdział Genialny, ciekawy, boski, cudny!!!!
Dobrze że Violetta i León wyszli cało z tej sytuacji z Jacobem.
Ale biedny Leoś gazem w oczy..powtarzam się? Tak, no i co z tego..
Broadway chce wyjechać i zostawić biedną Cami! Nie pozwolę mu na to.
Zamknąć go! Czekam na next>>
Życzę weny i Pozdrawiam Sandra <33
Tak, ja też kocham Leóna xD <3 Next za tydzień ;)
UsuńOdcinek 9 już na blogu! :D
Usuń