Odcinek 24

León poszedł za kulisy po występie Violetty.
- Violetta?
- Tak?
- Nie wiem, co powiedzieć. Zaskoczyłaś mnie.
- Dla Ciebie warto się starać.
- A dla Ciebie warto żyć, bo jesteś jak paleta barw, która tworzy mój świat kolorowym.
- Oj, León, kochanie. Rozklejam się.
- Naprawdę bardzo Ci dziękuję.
- Nie, to ja dziękuję.
-  Za co?
- Gdyby nie ty, nigdy bym nie znalazła się tutaj. To dzięki Tobie weszłam w Świat muzyki, bo ty mi otworzyłeś do niego drzwi. Jesteś przyczyną mojego blasku oraz tego, że mogę korzystać ze świata muzyki, śpiewania, grania na instrumentach, tańczenia, bo kiedyś był on dla mnie zamknięty, a ty odnalazłeś klucz do kłódki i sprawiłeś, że rzeczy nieosiągalne stają się najbliższe sercu...
Leonowi zakręciła się łza w oku.
- Hej, León. Co jest? Ty płaczesz?
- Haha...Jesteś niesamowitą dziewczyną. Przyprawiasz mnie o zawrót głowy.
- Świecą Ci się oczy.
- Wiem.
- Zrobisz coś dla mnie?
- Tak?
- Pocałujesz mnie?
- O to nie musisz pytać - Wtedy chciał ją delikatnie pocałować w usta, gdy nagle przeszkodził im producent z LA.
- Hey guys! Come on! Dinner is now!
- Ok! We're coming! - odpowiedział León.
*****
Następnego dnia... Diego chciał wyjść z domu, ale Gregorio go zatrzymał.
- Diego, nie idź jeszcze, zaczekaj.
- Co tym razem?!
- Musisz mi w czymś pomóc.
- A może jaśniej?
- Chodzi o Indile.
- No to słucham.
- Słyszałem Waszą rozmowę wczoraj.
- No co ty? Naprawdę?
- Tak.
- To super! Chciałem, żebyś to usłyszał.
- Ona mówiła to szczerze?
- Tak, tato. Ona Cię kocha.
- Mam plan jak ją odzyskać.
- Jaki?
- Zrobię jej randkę na naszą rocznicę, która jest przecież jutro - Powiedział mu na ucho.
- Ale gdzie ją weźmiesz?
- Poproszę Pablo, żeby udostępnił mi Studio On Beat.
- A czemu nie w Art Rebel?
- Bo Studio jest dla mnie bardzo ważne, no rozumiesz.
- No tak, ok. Dobra, ale jak ty ją ściągniesz tam?
- O to się nie martw. Wiem, co ją skusi.
- A powiesz mi?
- Nie, sam zobaczysz. Tylko ściągnij ją tutaj do domu dzisiaj.
- Ok. Nie ma problemu.
*****
W Los Angeles był wielki upał. Po śniadaniu Leonetta miała zamiar wyjść na plażę.
- León, skarbie? Poczekasz na mnie na zewnątrz? Zapomniałam kremu.
- Tak, jasne.
Gdy go znalazła, przy wyjściu zatrzymał ją producent ( Z Argentyny)
- Violu! Poczekaj!
- Tak? Słucham?
- Przemyślałem całą sprawę i tak. Zgadzam się. Jest taka możliwość, żeby nagrał płytę. Może zacząć od jutra, bo dzisiaj kończymy nagrywanie Twojej.
- Naprawdę?! Nie, no, nie wierzę! Bardzo dziękuję! Ale niech mu Pan nic nie mówi jeszcze. Chcę, żeby to była dla niego niespodzianka.
- Oczywiście. Jeśli się zgodzi jego płyta ukaże się na jego urodziny, za 3 miesiące.
- Świetnie, dziękuje jeszcze raz. Chciałabym, żeby dowiedział się tego jak przyjdziemy.
- Ok, to za 4 godziny się widzimy.
- Tak. Do zobaczenia.
- León, przepraszam, że tak długo. Musiałam coś załatwić.
- Co taka tajemnicza jesteś ostatnio? - zahipnotyzował ją wzrokiem.
- Ja? Co? Nie... Wydaje Ci się. Dobra, koniec tego gadania! Chodźmy się wykąpać! Woda będzie taka ciepła w morzu - I go pociągnęła za rękę.
- Ok, już idę.
*****
Olga i Ramallo leżeli w ogrodzie na leżakach.
- Ah, jaka cudowna pogoda - powiedziała Olga.
- Tak, wreszcie mamy spokój od wszelkich obowiązków.
- Jaki spokój. Tylko godzinę.
- Ja się cieszę z każdego dobra jakie mi się przytrafia.
- Ok, nie musisz się unosić.
- Słyszysz śpiew ptaków? Melodia dla moich uszu.
- O tak. Ciekawe co nasza Violetta teraz robi.
- Pewnie dalej nagrywa.
- Albo poszła ze swoim księciem na plażę i się razem wylegują przy szumie morza...Ah...
- Olga, ty marzycielko.
- No co? Nam też się należą wakacje.
- No w sumie masz racje.
- Po naszym ślubie, wylatujemy w podróż poślubną na Sycylię.
- Ty też kochasz Sycylię?!
- Bardzo!
- Olga, to wyśmienity pomysł. Już nie mogę się doczekać.
- Ja też!
*****
Diego zadzwonił do mamy.
- Halo?
- Cześć mamo. Słuchaj, mam do Ciebie prośbę.
- Tak?
- Mogłabyś do nas dzisiaj wpaść. To bardzo ważne.
- No dobrze, a o której?
- Za 2 godziny?
- Ok. A coś się stało?
- Tak jakby. Sorry, ale teraz muszę kończyć. Na razie.
- Pa.
Wtedy Diego zobaczył Francesce. Nie wytrzymał i do niej podszedł.
- Hej Fran.
- Hej. Jeśli chodzi Ci o tą aferę. To jest wszystko jasne.
- Wiem, Camila mi mówiła.
- A, to super. Sorry, spieszę się teraz.
- Dokąd idziesz?
- Na manicure.
- Podprowadzić Cię?
- Jak chcesz, to ok.
- Dzięki.
*****
Leonetta spędzała czas na plaży, śpiewając nową piosenke.
- Wiesz, cieszę się, że mogę dzielić te chwile z Tobą - powiedział, zbliżając się do niej.


- Tutaj to nie my gramy melodie, ona gra ją dla nas.
- Dokładnie - I się dotnęlii nosami.
Potem Vilu wyciągła aparat i zrobili sobie zdjęcie.


- Czas na coś - rzekł niespodziewanie León.
- Na co?
- Na pływanie.
- O nie! León, przecież wiesz, że nie umiem pływać.
- Dlatego pozwól, że ja Cię nauczę - I wziął ją na ręce.
- Nie, León! Ja się boję. A jak się utopię?!
- Przy mnie jesteś bezpieczna - I położył ją plecami na wodzie, cały czas przytrzymując.
- Tylko spokojnie, oddychaj. Musisz poczuć, że się unosisz. Oddaj się wodzie.
- Ok, jestem spokojna.
- Bardzo dobrze.
- Tak! León! Czuję to! Unoszę się!
- A teraz nauczę Cię podstawowych ruchów.
- Ok, jestem gotowa.
- Stój tutaj i się przyglądaj- pokazał jej pierwszą technikę pływania.
- Ok, chyba załapałam.
- To zaraz sprawdzimy
- Ok, no to mnie asekuruj i patrz - Potem z jego pomocą to zrobiła. Z każdą minutą szło jej coraz lepiej. Po 2 godzinach nauczyła się pływać.
- León, dziękuję Ci.
- Nie ma za co.
- Jest za co. Ty mnie uczysz życia. Wyobrażasz sobie mojego tate, który poszedłby ze mną na basen i nauczył mnie pływać? Bo ja nie. Od razu bałby się, że się utopię i nigdzie by mnie nie puścił.
- Po prostu jesteś jego oczkiem w głowie, ale z drugiej strony on przesadza. Tak, to prawda - Jest nadopiekuńczy.
- No właśnie. A ja już mam 18 lat.
- Wracamy do hotelu?
- Tak, trzeba się przebrać i musimy wracać na nagrania.
- My? Przecież skończyliśmy nagrywać wspólnie duety chyba...
- A no tak. Jasne, ale chodziło mi o to, że...że...no...Będziesz mi towarzyszył, prawda?
- No tak - I się uśmiechnął.
- Jesteś niemożliwy - speszyła się.
- Ale co ja zrobiłem, hahaha?
- Nic, nic. Zupełnie nic. Hahaha.
*****
Indila zapukała do domu Diega. Nikt jej jednak nie otwierał. Po krótkim namyśle nacisnęła na klamkę. Ku jej zdumieniu drzwi były otwarte. Zaskoczona zawołała:
- Hej, jest tutaj ktoś? Diego? Greogorio?
Jej intuicja podpowiadała jej, żeby zaglądnąć do pokoju Greogoria. Otworzyła drzwi i ujrzała na blacie list.
Kochana Indilo!

Piszę ten list do Ciebie, żeby Cię przeprosić, bo skoro nie chcesz mnie wysłuchać, to może poczytasz. Owszem, to wszystko to była moja wina. I przez moje zachowanie postąpiłaś tak jak postąpiłaś. Żałuję teraz tego, że Cię porzuciłem i dałem przegrać naszej miłości. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz i chcę, żebyś wiedziała, że bardzo Cię kocham. Proszę spotkajmy się dzisiaj w Studio On Beat o 19:00.


Całuję, Twój Gregorio.

*****
Diego czekał na Fran aż wyjdzie od makijażystki.
- A co ty tu jeszcze robisz?
- Czekałem na Ciebie. Muszę Ci coś jeszcze powiedzieć?
- No co?
- Moja mama przyjechała tutaj.
- Co?!
- Tak i kłóci się cały czas z ojcem. Już tego nie wytrzymuje. Chcę, żeby do siebie wrócili.
- A czyja to była wina, że się rozstali.
- Po części każdego z nich, ale to już nie istotne.
- Gdzie ona mieszka?
- W dawnym mieszkaniu mojego taty.
- Dał jej klucze?
- Nie, ona je zabrała pare lat temu ojcu, bo tata przepisał to mieszkanie na mnie, a z tego, że byłem pod jej opieką, uznała, że to jej.
- Tak, ale ty z mamą byłeś w Madrycie.
- Tak, ale mieliśmy się tu przeprowadzić razem, ale się rozstali - usiadł na schodach.
- Tak mi przykro. Nie wiedziałam.
- Nie szkodzi. Ja lecę do domu.
- Diego, nie idź.
- Tak?
- Przepraszam.
- Za co?
- Za siebie - I poszła w stronę domu.
- Francesca...- zawołał bez sił.
*****
Leonetta wróciła do Studia Records.
- Hej jesteście już !
- Tak, mogę Pana prosić na słówko? - spytała Viola.
- Tak?
- Ja zawołam Leóna i powiemy mu to razem.
- Dobrze.
- Eee, León, skarbie, chodź tu na chwilę...
- Tak? Słucham? O co chodzi? - spytał zdezorientowany.
- Chcielibyśmy Ci przekazać, że chcemy z Tobą współpracować i możesz zacząć nagrywanie swojej płyty już od jutra, jeśli dzisiaj podpiszesz kontrakt. Podobno masz przygotowane swoje kawałki już od dawna.
- Yyy...Poważnie? Ja, ja nie wiem co powiedzieć...- spojrzał niedowierzając na Violettę.
- Tak, to był jej pomysł.
- Nie wierzę. Bardzo dziękuję. Oczywiście, że się zgadzam, to było moje marzenie.
-  To super. Cieszę się. Chodź ze mną.
- Dobrze. Już idę. Da nam Pan chwilę?
-Tak.
- Violetta...Nie wiem jak Ci dziękować. Tyle dla mnie zrobiłaś.
- Nie musisz. Nie ma za co. Chcę tylko, żebyś był szczęśliwy - I pogładziła go ręką po policzku.
- Bardzo Ci dziękuję.
- Leć - I dała mu buziaka w policzek.
- Na razie.
*****
Ludmiła przez dłuższy czas zastanawiała się czy zadzwonić do Violetty. W końcu nacisnęła na słuchawkę.
- Halo? Violetta?
- Hej Ludmiła, co u Ciebie? Dawno się nie słyszałyśmy.
- Tak, to prawda. Może najpierw ty opowiesz co robisz?
- Jestem w LA z Leónem. Nagrywamy płytę.
- Naprawdę? Nic o tym nie wiedziałam. To gratuluję Ci. Masz piękny głos i masz talent do pisania.
- Dzięki. Mogę Cię o coś zapytać?
- Tak?
- Czemu masz taki dziwny głos?
Coś się stało? Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie polegać.
- Rozstałam się z Federico.
- Co?! Chyba żartujesz...
- Wyjechał w trasę na rok i już nigdy nie wróci do Buenos Aires.
- Ale dlaczego?
- Kariera czyni swoje.
- Ludmiła, tak Ci współczuję, ale naprawdę nie dało się nic zrobić?
- On nie chciał być w związku na odległość.
- Czemu nie chciał spróbować?
- Bo się bał. Jest zwykłym tchórzem.
- Ludmiła! Obiad - zawołał tata.
- Tak, zaraz przyjdę! Sorry, muszę kończyć.
- Tak, słyszałam. Mam nadzieję, że się niedługo zobaczymy. Wtedy pogadamy na spokojnie.
- A kiedy wracasz?
- Za parę dni.
- Ok, to do zobaczenia.
- Papa.
- Vilu, come to us here, please.- wezwała ją producentka pokazując na zegarek.
- Ok, I'm coming!
*****
Zbliżała się 19:00. Indila poszła pod Studio On Beat.


 Stanęła przed wielkim budynkiem i spojrzała w dół. Zobaczyła na drodze rozsypany ,,sznurek" nut prowadzących do środka. Zaczęła podążać ich śladem. Po chwili dotarła pod salę taneczną. W środku, gdzie było zgaszone światło i paliły się świece wokół całej sali nikogo nie było.W pewnym momencie wydawało jej się, że śni. Nagle poczuła lekki dotyk na jej ramieniu. Bała się odwrócić. Serce jej zamarło. W tym momencie usłyszała szept:
- Twoja miłość do mnie Cię tu przyprowadziła...- powiedział akcentem Gregorio, który był ubrany bardzo elegancko.
- Gregorio...To...to... to wszystko jest dla mnie?
- Jeszcze nie wszystko...
- Nie rozumiem Cię.
Wtedy przed nią uklęknął, wyciągając pudełeczko z pierścionkiem.
- Wyjdziesz za mnie po raz drugi?
Indila zamarła.

Ciąg dalszy nastąpi...

Jak myślicie czy Indila wróci do Gregoria?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odcinek 27

Odcinek 4