Odcinek 22

Violetta na chwilę przerwała rozmowę z ojcem.
- Leon, co ja mam teraz zrobić?!
- Musisz mu powiedzieć prawdę.
- Przecież on mnie zabije! On nie rozumie tego, że mogę być już niezależna od niego. No ale trudno, ale masz racje. Nie można kłamać, więc...- wróciła do połączenia.
- Tato, tak naprawdę, to rzeczywiście jest prawda. Było mi strasznie gorąco, więc ubrałam sobie bikini, ale co Tobie do tego?! Jestem kobietą i mam prawo ubierać się jak chcę. A teraz muszę kończyć i iść spać, bo jutro nagrywamy dalej. Pa!
- Co?! Ale Violetta! Nie przerywaj rozmowy - Jednak się rozłączyła. German walnął w laptopa.
- Co jest? - spytała Angie.
- Violetta, robi co chce i kiedy chce! Mam tego dosyć!
- Daj jej spokój!
- Czemu ją bronisz?!
- Nic złego nie zrobiła. To tylko strój. German, masz jakieś urojenia.
- Jasne!
- Nie krzycz na mnie!
- Dobrze, przepraszam. Zdenerwowałem się.
- Ok...To teraz się postaraj, żebym Ci wybaczyła! - i wyszła z domu.
*****
Diego siedział przy jeziorze i próbował wymyślić dalszy ciąg piosenki. Nagle ktoś mu zakrył oczy.
- Kto to? Francesca to ty? - zdziwił się.
- Pudło. To ja. Widzę, że nadal o niej myślisz. - odpowiedziała tajemnicza dziewczyna.
- Mickeyla?! Co ty tu robisz?! Po co ty tu przyjechałaś?!
- Przecież powiedziałam, że Cię znajdę.
- Micky, nie mamy o czym gadać.
- Chce ci pomóc.
- Zostaw mnie w spokoju! Nie kocham Cię, nie rozumiesz?! Dociera to do Twojego łba?!
- Nie, bo wiem, że kłamiesz.
- Co?!
- Nadal wciąż coś do mnie czujesz.
- Bzdury gadasz! Nie chcę z Tobą gadać.
- Nic Ci nie zrobiłam.
- Przez tą durną sesje straciłem Fran na zawsze.
- To nie moja wina tylko kontraktu.
- Daj mi spokój - wstał i chciał iść.
- Czekaj! Zostawiłeś coś. Co to?
- Już nic. Możesz to wyrzucić za mnie do kosza.
- O nie, nie, nie. To jest za ładne. I w sumie nie w Twoim stylu trochę.
- Tak wyszło. A teraz proszę Cię zostaw mnie w spokoju. Chcę pobyć sam. Na razie - i poszedł.
Wtem Mickeyla zobaczyła Fran.
- No proszę, proszę...Kogo my tu mamy. Teraz Diego już na zawsze będzie mój, hahahaha - I poszła w jej stronę.
*****
Federico przyszedł do Ludmiły.
- Hej Lu.
- Fede! Wejdź!
- Jest sprawa...
- Tak?! Co masz taką dziwną minę?
- Producent...on...się... nie zgodził. Dał mi dzisiaj taką odpowiedź.
- Ale jak to?! Dlaczego?! I nie próbowałeś mu jej zmienić?!
- Próbowałem, ale to nic nie dało, Ludmiła. Przepraszam Cię, wybacz mi!
- Nie wierzę w to! Federico obiecałeś mi!
- Ale ja naprawdę nie dałem rady. Będziemy się musieli rozstać na rok.
- Co?!
- Tyle trwa moja trasa.
- Nie wytrzymam tyle bez Ciebie.
- Dlatego właśnie... lepiej będzie jak się rozstaniemy.
- Co?
*****
Micky zaskoczyła Fran.
- Francesca? Jaka niespodzianka!
- Skąd ty się tu wzięłaś?!
- Przyjechałam do Diego.
- Co?
- Jesteśmy razem przecież. Nic Ci nie mówił? A no tak. Pewnie kłamał, bo nie chciał Cię zranić.
- Co proszę?!
- Jak dobrze, że na Ciebie wpadłam. Prawda jest najważniejsza.
- To po co chciał mi się oświadczać?!
- Oświadczać, co? Jak to. - zdziwiła się.
- Twierdził, że to jedyny dowód miłości.
- To były tylko jego żarty. On sobie potem zdał sprawę, że kocha mnie. Wróciliśmy do siebie wczoraj.
- To jest bez sensu. Nic z tego nie rozumiem. Chyba coś kręcisz.
- Ja nie. On tak.
Teraz już jest wszystko jasne. Jesteśmy razem. Taka jest prawda. Ja spadam do domu. Pa!
- Co? To co mówisz w ogóle się z niczym nie łączy!
- Fran, kto to był? - zaskoczyła ją Camila.
- Ta dziewczyna to była Diego.
- Fuj, te jej tatuaże są ohydne.
- Rozumiesz, że ona mi powiedziała, że oni do siebie wrócili, ale w takim razie po co Diego chciał mi się oświadczać?! Jaja se ze mnie robił?!
- Wątpie, chociaż to dziwne.
- Tu mi się oświadcza, a tu nagle wraca do tamtej. Kobieciarz czy co?!
- Nie, coś mi tu nie pasuje. Ta laska pewnie sobie to wymyśliła.
- Skąd wiesz?
- Nie wiem, ale Ci to udowodnię.
*****
Ludmiła się rozpłakała.
- Federico, nie możesz ode mnie odejść. Nie w taki sposób! Nie po ty wszystkim co zbudowaliśmy.
- Nie mogę zrezygnować z trasy.
- Nawet dla mnie?!
- Ludmiła, gdy to zrobię, oni mi każą oddać kasę i zostanę spłukany. Kontrakt mnie trzyma w kajdankach.
- Federico! - i rzuciła mu się ramiona.
- Nie płacz. Cii.
- A gdyby tak ktoś podarł ten kontrakt...
- Nawet o tym nie myśl. Wtedy ta osoba by musiała tyle zapłacić.
- A jakby się spalił?
- Ludmiła! Nic się nie da zrobić. I tak znajdą winowajcę.
- Dosyć tego. Pieniądze nie będą rządziły nami!
- Wybacz mi, ale to koniec.
- Federico! Nie wychodź! Federico!
- Żegnaj.
- Federico! Nie!
- Ludmiła! Zostaw go!
- Ale tato, ja nie mogę go stracić. Kocham go!
- On musi pobyć sam. Może mu przejdzie.
- Przecież on niedługo wyjeżdża.
- Poczekamy, zobaczymy. No chodź tu do mnie. - i się wtulili.
*****
Następnego dnia w Hollywood...
Violetta z Leónem pojawili się znowu w studiu nagrań. Vilu zaczęła nagrania z samego rana. Tego dnia mieli zaśpiewać także swój duet.
- Ok! Are you ready guys? - spytała producentka po nagraniu kilku piosenek Violetty
- Ya, of course. - odpowiedzieli.
- Ok! Let's start singing!





Gdy tak śpiewali, wszyscy poczuli wokół siebie dziwny przepływ energii, wręcz magię w powietrzu. Ta para była naprawdę naznaczona. Ich głosy łączyły się w jedność.
*****
Indila poszła do restauracji. Wzięła kartę dań i zastanawiała się, co zamówić. Wtem ktoś wszedł przed kolejkę.
- Co Pan robi?! Ja stałam tutaj!
- Poproszę spaghetti dla tej Pani - odwrócił się Gregorio, patrząc na Indilę.
- Gregorio?
- Chodź, usiądziemy tu.
- Co to ma znaczyć?
- Gentelmenem jestem.
- Nigdy nie byłeś.
- Byłem, ale tego nie dostrzegałaś. Możemy przestać się w końcu sprzeczać?
- Nie po czymś takim, co zrobiłeś.
- Ale przeprosiłem...
- Ale to nie wystarczy.
- Więc staram się to zbudować na nowo.
- Niby co zbudować?
- Indila, nie oszukujmy się. Ty nadal mnie kochasz. Tak samo, jak ja Ciebie.
- Skąd jesteś tego taki pewien?
- Bo to widać?
- Niby gdzie?
- W oczach, w całym ciele! Oj, proszę Cię nie zadawaj oczywistych pytań. Nie uciekaj przede mną. Czego się boisz?
- Nie uciekam!
- Przyjechałaś tu nie tylko z powodu syna, ale też mnie, przyznaj się.
- Nie. Nie prawda.
- A ty dalej swoje. Nie rozumiesz, że i tak mam racje?
- Mylisz się. Wybacz, ale wychodzę.
- Co?! Indila!
- Żegnam!
- Proszę oto spaghetti.
- Eee...tak, dziękuję, ale chyba zrezygnuję.
- Ale...
- Przepraszam...- I wyszedł z baru.
*****
Camila śledziła Mickeylę. W końcu nie wytrzymała i ją zatrzymała.
- Ej! Ty!
- Tak? Znamy się?
- Eee...tak, tak. Znaczy poznamy. Jestem Camila Torres. Co za zbieg okoliczności, prawda? Poznałam Cię z sesji z Diego. Cieszę się, że będę pracowała z Tobą.
- Podoba Ci się Diego? Genialny jest, prawda?
- Tak, świetny z niego model. Jesteście razem, może?
- Nie, nie, niestety jeszcze nie.
- A, aha, a czemu?
- On cały czas wzdycha do takiej Włoszki, mało istotne. Przepraszam, ale muszę coś załatwić. Na razie.
- Ty! Stój! Wiedziałam! Jesteś oszustką!
- Co proszę?!
- Ta Włoszka to moja przyjaciółka! A ty bezczelnie ją okłamałaś i wkręciłaś w swoje bagno, które Cię teraz samo pochłonie. Brawo dla Twojej ambicji! Wynoś się stąd! Nie masz tu czego i kogo szukać! Diego i Francesca się kochają, a ty im w tym nie przeszkodzisz. Wszystko im opowiem co zrobiłaś!
- Co?! To jakieś bzdury! Stój!
- Dla wrogów nie mam litości!
*****
Violetta wyszła się przewietrzyć. Stanęła na tarasie i spoglądała w horyzont.
- Nad czym tak myślisz? - spytał León, dotykając ją od tyłu.
- Nad niczym ważnym. Wyszłam się przewietrzyć.
- Nad tatą, prawda?
- Tak. Nie chcę się z nim kłócić o jego głupie wymysły. León, co mam zrobić?
- Zadzwoń do niego.
- Jesteś pewien?
- Tak.
- No ok, niech Ci będzie.
- Na pewno Cię wysłucha.
- Obyś miał racje - I wykręciła numer.
- Halo? Violetta?
- Tato, cześć. Jak się masz?
- Stęskniłem się za Tobą. Cieszę się, że dzwonisz. Chciałbym Cię przeprosić za tą afere.
- Ok, nic się nie stało. Zapomnijmy o tym.
- Jak Wam idzie nagrywanie?
- Świetnie.
- Jest coraz lepiej - dodał León.
- A, jesteś z Leónem teraz. To nie będę Wam przeszkadzał. Powiedz mi, kiedy wracacie?
- Za kilka dni.
- Ok, to ja kończę. Pisz mi sms-y i rób wiele zdjęć. Musisz mi pokazać te piękne widoki jal wrócisz.
- Dobrze, akurat León ma aparat.
- To super. Miłego dnia córciu.
- Dzięki i nawzajem. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. Buziak.
- Widzisz?
- León! Dziękuję! - i rzuciła mu się na szyję.
- Ale nie ma za co.
- Po prostu dziękuję. Nie sądziłam, że się z nim dogadam tak szybko.
- Wystarczyło się wyciszyć.
- Owszem. Twoje metody działają.
- Mam jeszcze ich wiele.
- Tak? Mhm.
- A teraz proszę - I dał jej wodę.
- To dla mnie?
- Tak, trzeba pić dużo płynów.
- Dzięki, a ty masz?
- Ty jesteś moją krystalicznie czystą wodą.
- Hahahaha. Ale tak na serio się pytam.
- Tak, mam.
- Ok, to na zdrowie, hahaha.
- Hey, come on guys! We resume recordings now- powiedział ich producent.
- Ok, can we drinking the water to the end ? - poprosił León.
- Ok. You have 5 minutes.
- Thanks.
- Oh, Vilu I have a good news for you.
- Yes?
- Tomorrow at evening, you 'll have to sing in the studio for Notti Sul Ghiaccio . You can select any song, but not from the disc. Are you happy?
- Really?! Oh my god, I don't know what to say. I'm really happy! Thank you so much!
- No, no that we thank you that we can have the honor to host you here.
- It's nice to hear that from you.
- Ok, I can give you 7 minutes.
- Thx.
*****
Camila wpadła do domu Fran.
- Francesca!
- Co się stało? Co się tak palisz?!
- Mickeyla Cię oszukała!
- Co? Nie rozumiem.
- Ściemniała, że jest z Diego, specjalnie żebyś się od niego odwróciła!
- Skąd to wiesz?
- Bo ją nakryłam. Udawałam jej fankę i wypytałam ją o relacje między nią, a Diego. I wpadła w moje sidła jak bezbronna flądra.
- Czyli Diego naprawdę mnie kocha?
- Chyba tak.
- Aaa, dziękuję Ci. Jesteś kochana, ale to nie znaczy, że tak łatwo mu odpuszczę. Mógł się nie zgadzać na sesje.
- Fran, ale miał kontrakt.
- Tego nie wiesz!
- Ale to oczywiste, skoro już długo był w rej branży. Dobra, nie ważne. Prędzej czy później za nim zatęsknisz. Ja idę do Brodweya. Na razie. Pa.
- Pa...
*****
Olga i Ramallo wybrali się wieczorem na kurs taneczny.
- Witam Państwa serdecznie. Będę dzisiaj z Wami prowadziła zajęcia taneczne.
- Miło nam.
- Dzisiaj zaczniemy od podstawowych ruchów w walcu, ale najpierw chwila rozgrzewki.
- A ta rozgrzewka będzie lekka? - spytał Ramallo.
- W sam raz dla Pana kręgosłupa. No to zaczynamy - I włączyła muzykę.
Po rozgrzewce Ramallo strasznie bolały plecy.
- Wszystko w porządku?
- Tak, jak najbardziej. To nic takiego. Auł, moje biedne stawy.
- Ramallo, nie wymiękaj, to dopiero początek.
- No tak, ależ mnie pocieszyłaś Olga.
- Dobrze, a więc. Proszę stańcie na przeciwko siebie i się ustawcie, o tak, w ten sposób. Dokładnie, świetnie!
- Robimy krok w prawo, a potem w lewo...
- Ja tylko skocze po wode jeszcze, dobrze?
- Woda po treningu.
- Jak to?
- Tak to, Ramallo. Łap mnie w ramiona!
- Co? - I upuścił Olgę.
- Olga! Przepraszam! Nic Ci nie jest?
- Ramallo! Co Pan zrobił! Kompletnie ma Pan słaby refleks!
- Ja nie chciałem!
-  Proszę Panią, to był przypadek. Zdarzają się.
- Jemu za często! - I wyszła.
*****
Angie i German leżeli na łóżku i oglądali telewizje.
- Dzwoniłeś do Violetty?
- Tak, pogodziliśmy się.
- To dobrze. Jaka ulga.
- Mhm...a jak się ma moja pociecha?
- Znakomicie i wiesz co? Mam ochotę na małe co nieco.
- To znaczy?
- Całusa?
- Z przyjemnością.
- Dziękuję.
- Proszę. Poprosić Olgę, żeby Ci coś przyniosła?
- Tak, herbatę. A nie, czekaj! Zapomniałam Ci powiedzieć...
- O czym?
- Olga i Ramallo poszli na kurs tańca.
- Takim późnym wieczorem?
- No tak.
- Ja z nimi zwariuje. W takim razie ja Ci pójdę przynieś.
- Ok. Dzięki
*****
Ludmiła usiadła na kanapie i wzięła do ręki gitarę.


- To się nie może tak zakończyć...- Nagle dostała sms-a.
- ,,Ludmiła, ja jutro wylatuję, żegnaj..."- Fede.

Ciąg dalszy nastąpi...

Czy Fedemiła rozpadnie się na zawsze?




Komentarze

  1. jESTEM CIEKAWA CZY MARZENIA oLGI WRESZCIE SIĘ ZISZCZĄ...

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja się nie doczekam kolejnego odcinka!!! Co będzie z Fedmiłął??? BŁAGAM DODAJ KOLEJNY ODC!! PLIS!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Odcinek 27

Odcinek 4