Odcinek 19

Gregorio prawie zemdlał.
- Indila... A co ty tu robisz?...Ja...
- Greogorio...Ja przyjechałam odwiedzić swojego syna.
- To jest nasz syn i naprawdę nie rozumiem dlaczego to ukrywałaś i nie powiedziałaś mi o niczym.
- Nie było sensu, żebyś wiedział, że byłam w ciąży. Wybrałeś kariere taneczną. Wyjechałeś i mnie zostawiłeś! I ja Ci teraz mam okazać litość?!
- Uwierz było mi trudno się z Tobą rozstać.
- Posłuchaj, mi już naprawdę nic nie wmówisz.
- Ale ja mówię prawdę. Proszę wysłuchaj mnie.
- Nie. Jest tu Diego?
- Nie ma go tutaj.
- Ok. W takim razie idę go szukać.
- Zaczekaj. Porozmawiajmy.
- Na razie nie mam na to siły. Żegnaj - I trzasnęła drzwiami.
*****
Violetta poszła z Germanem i Ramallo na podany adres.
- Dzień Dobry! Jak miło mi Państwa widzieć.
- Dzień Dobry - powiedzieli.
- Proszę sobie usiąść.
- Dziękujemy.
- A więc jak? Zdecydowałaś się już czy chcesz kontynuować swoją karierę?
- Tak. Chcę zacząć z Panem współpracę. A tutaj moje piosenki o jakie Pan prosił.
- Dobrze. Dziękuję. Proszę bardzo. Oto umowa.
- Można zerknąć? Jestem prawnikiem - powiedział Ramallo.
- Oczywiście.
- Dobrze, wszystko się zgadza. - I oddał Violi po paru minutach.
- Proszę. Podpisane.
- Super. To od razu mogę powiedzieć, że zaczynamy nagrywanie płyty już jutro. Wylatujemy do Los Angeles Records.
- Co proszę?! Myślałem, że będziecie nagrywać tutaj. - oburzył się German.
- Tato, uspokój się.
- Przecież to największe studio nagraniowe. Wielcy artyści nagrywali tam swoje kawałki. M.in. Micheal Jackson.
- Nie zgadzam się na to, żeby moja córka tak daleko wylatywała.
- Przykro mi, ale podpisała umowę.
- Mógł Pan powiedzieć o tym wcześniej.
- A czy ktoś pytał? Zresztą wydawało mi się to oczywiste.
- Tato, ten wyjazd długo nie zajmie. Proszę Cię opanuj się.
- Nie! Nigdzie nie pojedziesz!
- Przepraszam ale muszę zamienić parę słów z Panem Germanem. To sprawy służbowe. Może wyjdziemy na zewnątrz? - uratował sytuacje Ramallo.
- Przepraszam Pana za mojego tate. On tak ma, ale mu przejdzie.
- No cóż. Miejmy nadzieję.
- Mogę jeszcze o coś zapytać?
- Pewnie.
- Napisałam duet ze swoim chłopakiem...
- Leónem, tak?
- Tak i chciałam zapytać czy mogłabym z nim go nagrać?
- Ależ oczywiście! Jak najbardziej się zgadzam.
- Naprawdę?! Ojejku. Bardzo dziękuję. W takim razie spytam się go czy będzie chciał ze mną jechać i dam Panu znać przez telefon.
- Dobrze, a więc to tyle na dzisiaj.
- Do widzenia.
*****
Diego próbował skontaktować się z Francescą. Niestety wciąż włączała się poczta głosowa.
- No odbierz dziewczyno...Halo? Francesca, oddzwoń do mnie to bardzo ważne. Musimy się spotkać. Na razie.
- Co jest? Dziwisz się, że Fran nie odbiera od zdrajcy?! - zaskoczyła go Camila.
- Camila, nie mam zamiaru z Tobą o tym rozmawiać czy to jest jasne?!
- A czy dla Ciebie jest jasne, że ona nie będzie odbierała od zdrajcy?! No właśnie. No chyba nie jest jasne. To jest wręcz oczywiste, że jasne nie jest!
- Camila, zamknij się i daj mi spokój. Nie chcę mi się gadać.
- To świetnie. W takim razie nie masz po co do niej dzwonić.
- Camila!!! Idź już stąd.
- A kim ty jesteś, żeby mi rozkazywać?!
- Ponoć zdrajcą...
- Nie no. Ja z tej rozmowy jednak rezygnuje. Nie da się z Tobą dogadać. Nara.
- Ekstra...no wreszcie sobie poszła.
W końcu Fran odebrała.
- Po co do mnie dzwonisz?! Daj mi święty spokój!
- Francesca, proszę Cię daj mi chociaż 3 minuty. Muszę Ci coś powiedzieć, to bardzo ważne.
- No niby co?!
- Spotkajmy się dzisiaj wieczorem. Musimy pogadać.
- Dobra, ale to będzie ostatnie nasze spotkanie, nigdy więcej nie chcę Cię widzieć.
- Dobrze, to super. Do zobaczenia.
*****
Olga prasowała garnitur.
- Dzień Dobry Olga - powiedział Ramallo.
- Jak tam? Wyspałeś się już mój drogi Ramallito?
- Jak najbardziej, szkoda tylko, że nie przy Pani...
- Słucham?
- Co?
- No nie wiem.
- O co Ci chodzi?
- A Tobie?
- Mi? Nic.
- Mi też nic.
- Czyli pozostajemy w ,,nicości słowa", tak?
- Tak. Oczywiście.
- Dobrze nie ważne. Zrobiłaś mi śniadanie?
- Tak, jest już w kuchni na stole.
- Dziękuję bardzo. To idę sobie wziąć.
- Nie, poczekaj. Zanim pójdziesz to powiedz mi 1 rzecz.
- Tak? Słucham?
- Aaa, słuchasz, tak?
- No tak.
- Kiedy ślub?
- Jaki ślub?
- Jak to jaki?! Jak to jaki?! No nasz ślub!
- Ale Olga to już mamy się tak szybko pobierać?
- A co to przeszkadza?
- No nic. Tylko czy to się wszystko nie za szybko dzieje?
- Za szybko?! Ramallo! Całe 4 lata czekałam na to, aż Pan mi się oświadczy, a teraz co?! To dla Ciebie za szybko?!
- Olga, pomyślimy o tym jutro, dobrze? Bo mam dużo spraw na głowie, wiesz?
- Myślałam, że to ja jestem najważniejsza...
- Oj nie strzelaj fochów. Oczywiście, że jesteś, ale najpierw praca. A teraz przepraszam ale idę zabić swój głód - I poszedł do kuchni.
- Ooo. Wielkie nieba. Ja już to zmienie. O nie! Tak być nie będzie! - Wtedy Olga przypaliła garnitur.
- O nie! Co ja narobiłam?! Przecież Pan German mnie zabije...
- Olga, gdzie mój garnitur?
*****
Camila wyszła z wykładów matematyki. Pedro ją zatrzymał.
- Hej, Cami zaczekaj.
- Tak?
- Nie poszłabyś dzisiaj ze mną do kina. Mam jeden bilet wolny, bo Ricky nie mogła przyjść.
- Jesteś z Ricky?
- Nie do końca...
- Aha, nie bo jasne. Czemu nie? A na jaki film?
- Komedia romantyczna.
- O spoko. To o której?
- Za godzinę?
- Ok. To do zobaczenia.
- Wybierasz się gdzieś? - spytał Brodwey.
- Nie. Znaczy tak. Idę do kina. Zaraz...co ty tu robisz?! Śledziłeś mnie???
- Nie, ja tylko przechodziłem.
- Tak, jasne. Na pewno.
- Możesz mi coś powiedzieć?
- Co?!
- Podoba Ci się Pedro?
- Oczywiście, że nie. Przecież kocham Ciebie. I ta piosenka była dla Ciebie.
- Naprawdę?
- Tak.
- Wybacz, wybacz, że Cię wcześniej nie słuchałem. Miałem problemy rodzinne.
- To znaczy, że do mnie wracasz?
- Tak.
- Ah, Brodwey!!! - i rzuciła mu się na szyję.
- Moja kochana.
- Tak za Tobą tęskniłam.
- Ja też i wiesz co Ci powiem?
- Co?
- Chciałabyś jechać ze mną zwiedzić Polskę?
- No pewnie! Ale nie mogę. Mam przecież wykłady...
- A kiedy będziesz miała wolne?
- Dopiero na święta.
- Kurcze. W takim razie pojedziemy w kolejne wakacje.
- Ok. Kocham Cię.
- A ja Ciebie.
- Mam nadzieję, że nie będziesz zły, że idę z nim do kina.
- Nie. Możesz iść. Ufam Ci.
- Dziękuję - I dała mu buziaka w policzek.
*****
German był zniecierpliwiony.


- Olga... Pytam się już od 10 minut gdzie jest mój garnitur. A Pani w ogóle nie reaguje, tylko wybucha Pani płaczem
- No bo ja go zniszczyłam! Przypaliłam go żelazkiem. Niech Pan popatrzy.
- Olga!!! Czy wie Pani ile on kosztował?!
- Ja przepraszam! Ja nie chciałam!
- Co się tu dzieje? - spytał zaniepokojony Ramallo.
- Olga przypaliła mi garnitur. Na pewno to Pan ją rozproszył!
- Ja?! Ja nic nie zrobiłem. Rozmawialiśmy tylko o ślubie.
- O jakim ślubie?! O jakim ślubie znowu mówicie?!
- O naszym! Przyszłym! Chodź Olga odkupimy Panu Germanowi taki sam garnitur.
- No a w czym mam teraz iść do pracy?!
- W moim szarym.
- On jest na mnie za duży! Ramallo! Wracajcie! Powiedziałem wracajcie! Ramallo!!!
- Co tak krzyczysz, co jest? - spytała Angie.
- Przez to.
- Hahaha, jak śmiesznie wyglądasz w tym garniturze. Czy to nie przypadkiem Ramallo?
- Tak, bo Olga mi przypaliła mój.
- Ojej, był taki śliczny. Jaka szkoda.
- No nic, będę musiał iść w tym.
- A może tak byś wziął wolne?
- W sumie racja. Dlaczego o tym nie pomyślałem. Wezmę wolne i kupię sobie sam nowy garnitur.
- Tylko dlatego? - posmutniała.
- Spokojnie, przede wszystkim ze względu na Ciebie i moje przyszłe dziecko - Pomasował jej brzuch.
- Mhm. Kocham Cię.
- Widzę, że trochę przytyłaś.
- German! No wiesz ty co! Jesteś okropny.
- Hahaha. No już się nie gniewaj.
- To przeproś.
- No dobrze już, przepraszam.
- W porządku.
- A gdzie Violetta?
- Poszła do Leona, powiedzieć mu o jutrzejszym wyjeździe.
- Ona nigdzie nie pojedzie.
- Dlaczego?
- Bo ja muszę zostać tu z Tobą. Samą ją nie puszczę.
- Przecież jedzie z Leónem pod opieką producenta. German ja Cię proszę, odpuść jej choć 1 raz.
- No dobrze, ale tylko ze względu na Ciebie.
- Super
*****
Violetta zapukała do Leóna.
- Cześć skarbie.
- Hej.
- Do mnie nie musisz pukać. Dla Ciebie zawsze drzwi stoją otworem. - rzucił spojrzenie z uśmiechem.
- Haha, León...Dziękuję. Wiesz po co przyszłam?
- Z tęsknoty?
- To też ale przyszłam Ci powiedzieć coś ważnego. Jutro wyjeżdżam do LA nagrywać płytę.
- Żartujesz? To wspaniale! Gratuluję - I ją przytulił.
- Tak i mam dla Ciebie propozycję.
- Tak...?
- Chciałbyś jechać ze mną by nagrać nasz duet?
- Nie...to żart, prawda?
- Nie, serio się pytam.
- No pewnie, że tak! To będzie dla mnie zaszczyt.
- Cieszę się. Jutro wylot o 04:30.
- Ok. Przyjadę po Ciebie. A Twój tata jedzie?
- Nie wiem, bo wtedy Angie musiała by zostać w domu, a wątpię w to by ją zostawił w tym stanie.
- Ale z drugiej strony, wątpię, żeby nas puścił samych.
- Nie będziemy do końca sami. Będziemy z producentami.
- No tak ale znasz zdanie swojego taty na ten temat.
- Spokojnie. Nie zamartwiajmy się tym, coś wymyślę.
- Ok.
- Mogę się przytulić?
- Oto nigdy nie musisz pytać.
- Mhm...- I się do niego wtuliła.
*****
Camila i Pedro spotkali się pod kinem.
- Hej - powiedziała uradowana.
- Hej...- odpowiedział smutny.
- Co jest? Wszystko ok? Nie cieszysz się, że przyszłam?
- Nie no cieszę. Nie o to chodzi. Czemu jesteś taka szczęśliwa?
- Pogodziłam się z Brodweyem!
- To super...
- A ty czemu masz taką minę?
- Po prostu Ricky jest chora, ale ja sądzę, że tylko udawała, żeby ze mną nie iść do kina.
- Niby czemu miałaby?
- Nie wiem. Ona mi się podoba, ale ja jej najwyraźniej nie, więc pewnie mnie tym sposobem spławiła, żeby mnie nie urazić.
- Nie wydaje mi się. Dziewczyny tak nie robią.
- Może ona jest inna.
- Na 100% jej się podobasz. Jesteś przystojny, utalentowany. Miły, zabawny...Mam wymieniać dalej?
- Nie trzeba, haha. Wiesz? Właśnie dlatego Cię zaprosiłem. Świetna z Ciebie przyjaciółka.
- Przyjaciółka? Kiedyś chyba chciałeś, żebym była Twoją...
- Tak, ale byłem Tobą zauroczony tylko, a teraz moją miłość w całości mogę oddać Ricky. I przepraszam, że rozdzieliłem Cię z Brodweyem. Nie wiem co mi odbiło. Nie chciałem tego.
- Ok. Koniec tematu. W takim razie ja się postaram, żeby Ricky z Tobą była. Jakoś ją podpuszczę i wyciągnę co o Tobie myśli.
- Ok. Dzięki.
- Idziemy? Bo zaraz się zaczyna film.
- Tak, chodźmy.
*****
Nastąpił wieczór. Olga i Ramallo wrócili z zakupów. Tymczasem Angie przygotowywała kolacje.
- Nie, Ramallo.
- Ale Olga czemu nie? Chciałem sobie kupić 3 różne sweterki, bo były takie śliczne, a ty mi nie pozwolasz zapłacić.
- Posłuchaj, mieliśmy kupić tylko Panu Germanowi garnitur, a nie wydawać kase na Twoje sweterki!
- Ale były takie milusie, takie cieplusie, sama sobie mogłaś kupić. Zresztą były przeceny.
- 10% przeceny to dla Ciebie wielka różnica?!
- Owszem!
- Hej, hej, przestańcie się kłócić. Halo?! Słyszycie mnie?! - wołała Angie.
- Angie?! A co ty tu robisz?! Przecież masz odpoczywać.
- Kolacje chyba sobie mogę zrobić, prawda?
- No nie wiem. To zależy od Pana Germana. Na co Pano pozwoli.
- On mi nie będzie rozkazywał.
- Ohoho. Wątpię w to.
- Ramallo. Ja umiem na niego wpłynąć, naprawdę.
- No to, to jest prawda - stwierdziła Olga.
- Olga, może pomożesz Angie?
- A tak już, oczywiście.
- Super, dziękuję.
*****
Violetta siedziała w pokoju.
- Mogę wejść? - zapukał German.
- Tak.
- Chciałem Ci coś powiedzieć.
- No to słucham.
- Nie możemy pojechać do LA z Angie.
- Tato, czy ty nie rozumiesz, że ja musimy jechać?!
- Pojedziesz sama!
- Co?
- To co słyszysz, chodziło mi o to, że zostaje z Angie i Cię puszczam.
- Naprawdę?! Ah, jak się cieszę! Dziękuję Ci! W końcu zmądrzałeś!
- Co proszę?
- A nic. León się zgodził, więc jadę z nim.
- I z producentem...
- Tak, wiem. Nie musisz mi o tym przypominać!
- Świetnie.
- Czekajcie. Jednak jadę z Wami - wtrąciła się Angie.
- Co? - zdziwili się.
*****
Diego czekał na Francescę nad jeziorem.


- Hej Diego.
- Francesca, w końcu jesteś.
- Tak, ale jestem tu tylko na chwilę, mów co chciałeś powiedzieć i spadam.
- Nie wiem od czego zacząć. Po pierwsze chciałem Cię bardzo przeprosić, za to, że ukrywałem tą sesje z Mickeylą, ale było mi głupio o tym Ci mówić. Chodziłem z nią kiedyś i nie chciałem wracać do tego tematu. Naprawdę mi głupio...
- A po drugie?
- Wyjdziesz za mnie?... - uklęknął wyciągając pierścionek.

Ciąg dalszy nastąpi...

Jak sądzicie czy Francesca przyjmie oświadczyny?


Komentarze

  1. Casino - Las Vegas, NV | Go and Earn Prizes
    Experience the thrill of winning prizes in 원벳 먹튀 Casino Las 샌브루노 Vegas. Win betmove Prizes with our daily 강원 랜드 여자 앵벌이 giveaways, prizes for new & existing 바카라 몬 players, and giveaways for

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Odcinek 27

Odcinek 4