Odcinek 6

Violetta przestraszyła się.
- Ludmiła,  ale skąd to wiesz? Jesteś pewna?
- Dzwoniła do mnie i się pytała gdzie jesteście. Na 100 % jest ciekawa kiedy wrócicie i będzie mogła go dopaść, więc lepiej pilnuj swojego ojca, a ja będę pilnowała mojej mamy, jasne?
- Tak, dzięki, że mi o tym powiedziałaś.
- Nie musisz dziękować. Pozdrów Leóna.
- Ok... León, Ludmiła Cię pozdrawia.
- Serio? Dziękuję.
- Violetta, ja kończę.
- Ok, zdzwonimy się jeszcze. A ty kiedy wracasz do Buenos Aires?
- Pod koniec wakacji.
- Aa... to my wcześniej.
- Dlatego Cię ostrzegam. Pa.
- Pa...
- Coś się stało?
- Ludmiła mi powiedziała, że Priscilla chce odbić Angie, mojego tatę. Ona jest do wszystkiego zdolna. Trzeba mu o tym powiedzieć, żeby uważał jak wrócimy, albo nie, może lepiej najpierw powiedzieć Angie, jak myślisz?
- Trzeba obojgu im powiedzieć od razu jak będziemy w hotelu.
- Ok, to chodźmy!
*****
German leżał na ziemi.
- German! Nic Ci nie jest?
- Nie, wszystko ok...Trochę mnie ręka boli tylko...auć.
- Może masz złamaną? 
- Nie, na pewno nie, za to mam siniaka.
- Chodź, wrócimy do domu i Ci pomasuję, co ty na to?
- Dobra myśl, Angie. Kręgle to nie mój żywioł.
- Ta, a śmiałeś się ze mnie, no to masz za swoje.
- Sugerujesz, że to karma?
- Tak, hahaha.
- Bardzo zabawna jesteś.
- Oj, no nie obrażaj się, przecież wiesz, że Cię kocham.
- Wiem, przepraszam. Masz racje.
*****
Olga nie wiedziała czy płakać czy krzyczeć na Ramallo.
- Ramallo, odpowiedz. Jakim prawem?!
- Olga, to nie tak.
- Ah nie? To niby jak?! Skoro jemu zabraniasz się ze mną widywać, to mnie też!
- Olga, ja tylko chciałem, żeby on przestał Cię adorować, nie rozumiesz?
- Ja Ciebie kompletnie nie rozumiem! Jesteś okropny! 
- Ja okropny? Olga, błagam Cię. Ja chciałem...
- Tylko mi nie mów, że chciałeś dla mnie dobrze. A nawet jeśli to Ci nie wyszło! I wiesz co Ci powiem?
- Olga, przemyśl to, zanim coś powiesz...
- Już przemyślałam. Niestety Ramallo, z nami koniec.
- Co proszę? Ale Olga...
- Ramallo, nas już nie ma! Zapomnij o mnie na zawsze - płakała.
- Olga, przepraszam, nie mów tak, proszę Cię.
- Nie, Ramallo. Ja już nie mam siły. Nie mogę tak funkcjonować. Widocznie nie byliśmy sobie pisani, a ja sądziłam inaczej, ale pomyliłam się...
- Olga...
Olga poszła płacząc do chusteczki.
*****
Cała trójka udała się uczcić nagranie teledysku do restauracji.
- Ok, to może Wam objaśnię kartę dań?
- Ok, bo nic z tego nie rozumiemy.
Potem im objaśnił jadłospis.
- Co byście w ogóle chcieli zjeść?
- Ja poproszę pierogi ruskie. Są pyszne! - poprosiła Fran.
- A ja wezmę pierogi z mięsem.
- Ok. Już dla Was zamawiam.
- Fran, muszę Cię zawiadomić, że jutro zaczynasz trasę po Europie.
- Na prawdę? Już? Tak szybko? A co będzie z Diego?
- On może jechać z Tobą.
- I tak będziemy musieli znaleźć jakieś mieszkanie tutaj...-dodał Diego.
- O to się nie martwcie. Znalazłem coś dla Was.
- O, to wspaniale!
- Jak zjemy, to Was zaprowadzę. Od razu się będziecie mogli przenieść z hotelu tam.
- Super. Ciekawe czy nam będzie odpowiadać...
- Nawet taras będziecie mieć do dyspozycji.
- No to, odjazdowo! - stwierdził Diego.
*****
Angie przykładała Germanowi lód na stłuczoną rękę. W tym momencie León i Violetta weszli do pokoju.
- O, jesteście już - ucieszył się German.
- Tato, stało się coś?
- Tylko trochę się potłukłem. Nic wielkiego.
- Tylko trochę? Trochę bardzo! - dodała Angie.
- Już nie przesadzaj.
- Tato, musimy Ci o czymś powiedzieć.
- To słucham.
- Dzwoniła do mnie Ludmiła i powiedziała mi, że jej mama planuje zemste...
- O czym ty mówisz? Jaką zemstę? Nie strasz mnie.
- Właśnie Violu. O co chodzi? - zdziwiła się Angie.
- Prawdopodobnie, chce Cię odzyskać. Także proszę Cię, bądź uważny i pilnuj Angie. Nigdy nie wiadomo co ona wymyśli...
- Dobrze, dziękuję, że mi o tym powiedziałaś córeczko.
- Nie ma za co. Śpijcie dobrze.
- Wy też. Dobranoc.
- Dobranoc. 
- German...Co jeśli Ludmiła się nie myli?
- Ludmiła może mieć racje.
- No o tym mówię. Musimy się mieć na baczności. Nie mogę stracić takiego mężczyznę...
- A ja takiej kobiety jak ty.
Po czym zaczęli się miziać.
*****
Maxi, Brodwey i Andres, spotkali się by omówić jeszcze raz sprawę zespołu.
- Chłopaki, zostałem przyjęty do programu! Będę prowadził własny program! Czy to nie wspaniałe?
- Może dla Ciebie...- burknął Brodwey.
- Czyli ostatecznie rozwiązujemy zespół? - spytał Maxi.
- A co możemy innego zrobić? Leader odszedł. Federico też. Teraz jeszcze ty Andres. Nikt ich nie zastąpi. Zespół już nie istnieje - stwierdził Brodwey.
- Chłopaki naprawdę wielka szkoda. Ale teraz musimy iść do przodu ! Trzeba postawić kropkę. Odwrócić kartkę i zacząć coś nowego ! Pusta strona sama się nie zapełni! - rzekł Andres.
- A od kiedy ty taki mądry?
- Wiesz...Ludzie się zmieniają.
- Andres ma racje, Brodwey. Zresztą to samo wmawiał nam León. Każdy musi zacząć nowy etap.
- I to Wam próbowałem uświadomić z Leónem!
- Już dobra, dobra. Nie wymądrzaj się. Sam to wymyśliłeś z tą kartką?
- Nie...Wziąłem to od Leóna...Kiedyś mi tak powiedział, jak mnie laska rzuciła.
- Ha, wiedziałem.
- No i co? Ważne, że coś z tego wiem.
- Jasne.
- No to co chłopaki? ,,All 4 You" żegnaj...
- Nie! Nie możemy rozwiązać zespołu, jeśli nie ma wszystkich. Zróbmy wielkie pożegnanie, kiedy wszyscy wrócą! Co wy na to?
- Tak, masz rację. Fede i León muszą wiedzieć, że rozwiązujemy zespół.
- Powiemy im o tym jak wrócą.
- Tylko kto powie Pablo?
- Ja to mogę załatwić jak chcecie...- urwał Brodwey.
- Nie, powiemy mu jutro razem.
*****
Priscilla szła ulicą i spotkała Angie.
- O, witaj Angie.
- Priscilla? Co tu robisz?
- Idę do Germana. Masz z tym problem?
- Słucham? Po co do niego idziesz?
- A co? Masz zamiar mi przeszkodzić?!
- Nie, chcę się tylko dowiedzieć w jakiej sprawie...
- To nie powinno Cię interesować panienko...- oparła ją o drzewo i zaczęła przyduszać.
- Aaa...pomocy! - jęczała Angie.
- Już nigdy go nie ujrzysz! A on nigdy nie ujrzy Ciebie! Hahahaha.
Wtem Violetta się gwałtownie obudziła. Była przerażona.
- Co się stało złotko? - spytał zaniepokojony León.
- Miałam koszmar.
- Jaki koszmar?
- Śniło mi się, że Priscilla chciała zabić Angie.
- Co? Nie...Nie bój się. To się nie może stać. Chodź tu do mnie. Przytulę Cię.
Violetta położyła głowę na jego klacie. A on ją gładził po włosach. Potem oboje zasnęli.
*****
Szymon zaprowadził Diego i Fran do nowego mieszkania.
- Wow, rzeczywiście stylowo tutaj - powiedziała Fran.
- Tu jest o jeden pokój za dużo, kto będzie naszym lokatorem? - spytał Diego.
- Ja.
- Co? Serio?
- Tak. Cieszycie się?
- W sumie chcieliśmy trochę prywa..- urwał Diego.
- Cii...On chciał powiedzieć, że chcieliśmy trochę prywatniejszych okien.
- Okien?
- Przydały by się żaluzje.
- Spokojnie. Załatwię Wam to.
- Super, dziękujemy, prawda Diego?
- Jasne...
- To ja Was zostawię- poszedł do pokoju.
- Francesca, czyś ty oszalała?
- Nie, to chyba ty oszalałeś. Obraziłby się jakbyś to powiedział.
- Nie chcę z nim mieszkać. Chciałem znaleźć mieszkanie tylko dla naszej dyspozycji.
- Na razie zostaniemy tu. Potem się przeniesiemy okay?
- No niech będzie.
- A co z Twoją karierą, Diego?
- Chciałbym otworzyć własne studio.
- Tak jak Twój tata otworzył Art Rebel?
- Ale niestety nie wypaliło...
- No wiem. Na pewno Tobie się uda.
- W sumie mógłbym je odnowić i poprowadzić sam, ale jestem tutaj...
Wtem do pokoju wszedł Szymon.
- Fran, mam dla Ciebie dobrą wiadomość.
- Jaką?
- Po trasie...Wracasz do domu!
- Czyli nie będę musiała tu mieszkać na zawsze?
- Nie.
- Ale super! Tak się cieszę. Kiedy kończy się trasa?
- Na początku września.
- Aaa, jak się cieszę, że wrócę z powrotem do moich przyjaciółek!
- A ja będę mógł zrealizować swój projekt na nowo.
- Może tata Ci w tym pomorze?
- Nie, on nie może się o tym dowiedzieć.
- No...okay.
*****
Kolejnego dnia Fede i Ludmiła poszli odwiedzić Luckiego. Ludmi się bardzo za nim stęskniła. Gepard od razu ich poznał i zaczął ocierać się o klatkę.
- Jaki on jest uroczy!
- Taki sam jak ty, ale jak się wkurzy to siwy dym- zaśmiał się Fede.
- Ha, ha, ha. Bardzo śmieszne.
- No, co? XD
- Nic. Nie ważne.
- Widzę, że mi geparda oswoiliście - wtrącił się tata Ludmiły.
- Nie my. Sam się przy nas oswoił.
- To niedobrze.
- Trudno. Jakoś przeżyje.
- Ja mu dam jeść, a wy przejdźcie się gdzieś, zgoda?
- Ok. Chodźmy do tego buszu. Tam będą fajne zdjęcia - rzekł Fede.
- Ale jak mi się coś stanie z butami, to nie ręczę za siebie...
- Właśnie aktywowałaś naturę geparda.
- Fede...jeszcze słowo.
- Ok, nic już nie mówię.
Po paru minutach dotarli w głąb zarośli. Usiedli na lekko krzywym drzewie.
- Zrób mi tutaj sesje.
- Dobra, tylko nie przechylaj się do tyłu, bo spadniesz.
- Przecież widzę.
Nagle zza krzaków przyuważyło ich 4 Afrykanów z dzidami.
*****
Olga poszła odwiedzić Beto w jego domu. On wylegiwał się na leżaku w ogrodzie.
- Witaj Beto!
- Olga, nie powinnaś tu być...
- Ten ,,Pan" mi nie zabroni spotykać się z Tobą, Ramallito.
- Dlaczego ten ,,Pan"?
- Bo on został kawalerem.
- Jak to?! Rozstaliście się?!
- Tak. Ja z nim zerwałam.
- Olga, to wszystko z mojej winy. Wybacz mi Olgunia! Ja nie chciałem! - zaczął płakać.
- Nie, nie, nie. To nie Twoja wina. Zerwałam z nim przez to jaki jest.
- Ale i tak mam coś z tą sprawą wspólnego...
- To nie istotne.
- I co teraz planujesz? 
- O, co ja planuję, to on by wolał nie wiedzieć...
- Chodzi Ci o zemstę?
- Dokładnie. I ty mi w tym pomożesz, Beto.
- Ale w jaki sposób, bo nie za bardzo rozumiem...?
*****
German oglądał telewizje z Angie na kanapie i jadł ananasa, gdy nagle zadzwonił do niego telefon.


- To Priscilla...
- Nie odbieraj.
- Muszę odebrać.
- Ale German...
- Halo?
- Witaj German. Jak tam u Ciebie?
- Dobrze. Bardzo dobrze.
- A jak się miewa Angie?
- Angie? Wspaniale...
- To cieszę się. Słuchaj, mam pytanie. Kiedy wracacie do domu?
- Za 2-3 tygodnie...A czemu pytasz?
- German! Po co jej to mówisz?! - oburzyła się Angie.
- Cii...Daj mi skończyć.
- A nic, nic. Tak po prostu. Myślałam, że moglibyśmy się spotkać.
- Em...tak pewnie...Czemu nie?
- To super. Do zobaczenia.
- Tak. Na razie.
- Całuski!
- German, czy ty oszalałeś?!
- Angie, skończ się wtrącać, proszę Cię. Jesteś zazdrosna i tyle. Przyznaj się.
- Ja zazdrosna?! Ja się o nas martwię. Zapomniałeś o czym nam mówiła Violetta?
- Oj, ona też przesadza...Nie może być tak źle.
- A ty wciąż swoje...
*****
Plemię Afrykanów otoczyło Fedemiłe.
- Aaaa, a oni to kto?! - wskoczyła mu na ramiona.
- Chyba wpadliśmy w tarapaty...
4 Afrykanów związało ich. Próbowali się wydostać, ale bez skutku. Dwóch szło przed nimi, a dwóch z tyłu, kłując ich dzidami.
- Federico. Ja nie chcę umierać! I co teraz będzie?!
- Musimy zachować spokój, to może nas puszczą.
- Jasne! Ej, wy murzyni, puszczajcie nas, albo sprawię, że spadnie na Was moja podobizna gwiazdy i zrobi wielki wybuch! - Oni tylko chrząknęli i prowadzili ich dalej.
- Oni Cię nie zrozumieją. Nie ma co oczekiwać odpowiedzi.
- Znalazł się specjalista...Pomocy!!! - krzyczała Ludmiła. 
Zaczął zapadać zmrok, gdy dotarli pod szałas. Następnie popchnęli Fede i Ludmiłe pod ognisko i zaczęli tańczyć wokół nich.
- Czy to symfonia śmierci?! - wystraszył się Federico.
- Ja nie mogę zniknąć z mojego Wszechświata! Jestem gwiazdą, która nigdy nie gaśnie!
- To teraz zbliża się do nas czarna dziura, która nas połknie...
- Nie!!! - krzyknęła z przerażenia na cały regulator.
*****
Violetta pisała w pamiętniku o Leónie. Nagle dostała weny i zaczęła nucić...


1. Wszystko co się wydarzyło było spowodowane jednym.
Moją wielką miłością do Ciebie.
W której starałam się okazywać moje uczucia.
Moje serce z lodu zamienia się w ogień,gdy tylko poczuje Twój dotyk.
Wystarczy chwila Twojej obecności...Ja zaczynam wpadać w trans.
W trans jednoczenia serc.
Naszych serc.
Zamieniających się w ogień.
Płonących w okręgu miłości.
Atmosfera robi się magiczna.
Żyjemy tylko dzięki wzajemnej miłości...

Ref: Ty i ja razem tworzymy muzeum wspomnień.
Ty i ja razem tworzymy muzykę.
Ty i ja razem tworzymy chwilę.
Ty i ja razem tworzymy miłość.
Bezgraniczną.
Bezczasową.
Stałą.

2. Wszystko co się wydarzyło było spowodowane jednym.
Moją wielką tęsknotą do Ciebie.
W której starałam się okazywać moje uczucia.
Mój rozum tracił orientację, gdy tylko pojawiałeś się w moich snach.
Wystarczy chwila Twojej obecności.
Ja zaczynam wpadać w trans.
W trans jednoczenia serc.
Naszych serc.
Zamieniających się w ogień.
Płonących w okręgu miłości.
Atmosfera robi się magiczna.
Żyjemy tylko dzięki wzajemnej miłości...

Ref: Ty i ja...

*****
Beto był ciekawy, co miała na myśli Olga.
- Może będziemy udawali, że jesteśmy razem?
- Ale co to da?
- Beto, po prostu się stosuj do tego co mówię, a wszystko wyjdzie świetnie.
- Ok, dla Ciebie wszystko moja Olgunio.
Po 15 minutach Olga wróciła do domu. Ramallo opłakiwał ich rozstanie, patrząc na jej zdjęcie.
- Ramallo? A Pan co tu robi? Miał się Pan zajmować papierami Pana Germana. Już do roboty!
- Olga...Ja nie jestem w stanie. Nie mogę przestać o nas myśleć.
- Niech sobie Pan zapamięta...Nas już nie ma! Jasne?!
- Ależ jesteśmy! Tutaj! Teraz! Czujemy własne oddechy. Uczucia, które unoszą się w powietrzu, gdy na siebie patrzymy...Ta niezwykła więź, nigdy między nami nie zniknie, zapamiętaj to Olga.
- Tak, masz racje...- zrobiła maślane oczka na niego i potem się otrząsnęła.
- Nie! Nie, to ty zapamiętaj, Ramallo. Nie próbuj, ale to prze nigdy więcej mnie oczarowywać! Nigdy więcej! Czy jasne?!
- Nie umiem przestać...
- To się naucz, a teraz przepraszam Pana, ale idę na sjestę.
- Olga, jeszcze nie skończyłem...
*****
Priscilla trzymała telefon w ręku. Opracowywała plan pozbycia się Angie i rozdzielenia jej na zawsze z Germanem.
- Ha, biedna Angie...Powinna zacząć spisywać swój testament, bo już niedługo pożegna się z Germanem i swoją siostrzenicą....Hahaha - Potem wykręciła numer do Jade.
- Halo? Tutaj madame Jade. Kto mówi?
- Priscilla. Masz może chwilę?
- Czego ode mnie chcesz ty kradziejko mężów?!
- Nie tym tonem, to po pierwsze, a po drugie. Czy mogłabyś mi załatwić środki odurzające? Na pewno Twój brat ma do nich dojścia...Czyż nie?
- A czy są one Ci potrzebne na cerę? Ja bym Ci proponowała iść do kosmetyczki moja droga. Maseczka błotna najlepsza!
- Ależ ty głupia jesteś...Daj mi swojego brata do telefonu....
- Nie! Nikogo i niczego ci nie dam! Radź sobie sama paniusiu! - Potem Jade się rozłączyła.
- Ah, skoro tak, to ja już sobie Was odwiedzę... 
*****
León wszedł do pokoju.
- Co tam piszesz, skarbie? - zaciekawił się.
- A nic.
- Nic?
- Tak. Nie ważne. Pokażę Ci jak skończę.
- Ok.
- Idziemy się przejść do jakiejś kafejki?
- No pewnie. Chodźmy.
Po paru minutach byli na miejscu. Okazało się, że rozgrywała się tam dyskoteka. Wszędzie pełno kolorowych reflektorów i oczywiście kula dyskotekowa.
- Czy można prosić panienkę do tańca? - zaproponował León.
- Tak, oczywiście, mój książę.
Nagle włączono zbuntowaną muzykę. Atmosfera stała się szalona. Wtem DJ poprosił Violettę na środek.
- Czy można Cię prosić na solówkę? Twoje ciało jest idealne.
- Em...Nie, dziękuję...
- Nie wstydź się. Idź. - zachęcał ją León.
- No, okay. - Potem weszła na sam środek parkietu. Wszystkie reflektory padły na nią. Zaczęła tańczyć i na sam koniec zakręciła pupą. Wszyscy byli zachwyceni.


- Masz wysoki sexapil - powiedział do niej pewien blondyn.
- Ehm..Dzięki...
- Chcesz zatańczyć ze mną w duecie?
León bacznie ich obserwował. Od razu się skapnął, że to może być pułapka.
- Violu, nie zgadzaj się. On Cię chce wykorzystać.
- Co? Nie, León, daj spokój. To tylko taniec...
- Posłuchaj, znam takie zagrywki. On Cię chce oczarować...Lepiej odmów.
- León, daj mi spróbować, tylko chwilę, proszę. Jakby co, to będziesz ingerował.
- Ale skarbie...- Violetta nie wysłuchała go, tylko poszła na parkiet.
Blondyn złapał ją za rękę i powiedział:
- Jak Ci na imię, piękna lady?
- Violetta, a ty?
- Jacob. I mam zamiar to z Tobą przeżyć.
- O czym ty mówisz? - Wtem zaczął dotykać ją po ciele.
- Co ty wyprawiasz?!
- Zobaczysz. To dopiero początek mała. - Po czym ją przyciągnął, łapiąc za pośladki.

Ciąg dalszy nastąpi...

Jesteście ciekawi dalszych przygód ?

Komentarze

  1. Naprawdę Super i jestem ciekawa co dalej !!! <33
    Twoje odcinki są bardzo wciągające i nie mogę się doczekać co dalej :D

    Pozdrawiam Magda !

    OdpowiedzUsuń
  2. Jacob łapy precz od Violi chyba że chcesz mieć ze mną do czynienia! Rozdział super, Olga i takie gierki. Nie no ale jazda. German ty tępo! Po co mówiłeś tej głupiej blondi o tym kiedy wracacie!! Ty tempoto rusko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy next ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny Odcinek i w ogóle wszystkie są cudne ! <33 Mam nadzieje że odwiedzisz mój ! ( Dopiero zaczynam ) -
    http://violetta-nasza-magiczna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Moje odcinki to tak jakby scenariusz jaki mógłby być w 4 sezonie (którego jak wiemy nie będzie) Będę czytać twoje jak znajdę trochę czasu ;)

      Usuń
  5. Dzięki, kiedy następny odcinek ?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Odcinek 27

Odcinek 4