Odcinek 3

German zaczął próbować tłumaczyć się Angie.
- Co? Angie proszę Cię. Przestań mnie straszyć. Dobrze, może trochę przesadziłem...
- Trochę?!
- Trochę bardzo...niech będzie..
- A więc?
- Pozwolę im być w pokoju. Zadowolona?!
- Teraz tak.
- Super...
- A teraz idź im to powiedz, no już!
*****
Violetta i Leon siedzieli na jednym łóżku.
- Mam go dosyć. Bez przerwy są z nim jakieś problemy. Ciągle mi czegoś zabrania! Violetta to...Violetta tego nie...Violetta nie ma mowy...Już nie mogę! Nie wytrzymam tego! - krzyczała Viola.
- Kochanie, musisz się uspokoić. Nie reaguj taką agresją, bo to nic Ci nie da. Chodź tu do mnie. Cii, spokojnie już - Wtem German wszedł.
- Przeszkadzam Wam? - spytał
- Czego chcesz tato?!
- Chciałem Wam powiedzieć, że...że no...możecie...- nie mógł tego z siebie wydusić.
- Że co?! No mów tato!
- Że możecie być ze sobą w pokoju.
- Naprawdę? Ojej, dziękuję! - przytuliła się do niego.
- No już dobrze, dobrze, ale...Mam Was na oku.
*****
Ramallo domyślił się do czego zmierza Olga i próbował odbiec od tematu.
- Olga, a czy to nie za szybko? Przecież jest tyle rzeczy, co moglibyśmy zrobić tego wieczoru. Już wiem. Oglądnijmy jakiś dramat, co ty na to?
- Dramat?! Dramat, tak?! To ty robisz dramat, Ramallo! Jesteś zwykłym tchórzem!
- Ja? Ja nie jestem tchórzem! Chciałem oglądnąć film.
- Chyba odbiec od tematu, ale ty jesteś. Do tego kłamca i krętacz!
- Olga, nie przeciągaj struny!
- Taka prawda, Ramallo. I wiesz, co? Teraz to ty się będziesz musiał postarać, żebym ja w ogóle z Tobą film oglądnęła, o! - po czym udała się do kuchni.
*****
Ludmiła i Federico udali się w głąb ich ,,hoteliku" wraz z jej tatą, który pokazał im pomieszczenie do spania.
- Proszę. Oto wasze łóżka.


- Mi niczego więcej nie potrzeba - powiedział Federico i wskoczył na łóżko.
- Ok...może być, a gdzie jest łazienka?
- Na dworze.
- Jak to na dworze?! Nie rozumiem.
- Za jakimś krzaczkiem, jak kto woli.
- Co?! Tato, gdzieś ty nas zabrał?! To jakiś koszmar! - krzyczała Ludmiła.
- Dam Wam czas na przyzwyczajenie.
- A co jutro będziemy robić? -spytał zaciekawiony Fede.
- Pokażę Wam sawannę, poobserwujemy dzikie zwierzęta, porobicie sobie zdjęcia. Cały miesiąc przed nami, także życzę dobrej nocy.
- A ty gdzie śpisz?
- Ja? W drugiej chatce, obok. Dobranoc.
*****
Kolejnego dnia, Violetta i León wstali wcześnie i wyszli dalej zwiedzać.


Wstąpili po drodze też do lodziarni. Potem udali się na plażę.
- Jak ja się cieszę, że mogę tą chwilę dzielić z Tobą - oznajmiła Violetta.
- Ja też - odparł zapatrzony w stronę morza.
- Na co patrzysz, León?
- Mam pomysł. Płynęłaś kiedyś statkiem?
- Nie, a co?
- To będziesz miała teraz okazję.
- Co? Masz na myśli rejs statkiem?
- Tak, chodźmy.
Następnie podeszli w stronę gondoli ,,Milka", stojącej przy przystani.
- Dzień Dobry. Chcielibyśmy popłynąć.
- 2 przepływy?
- Tak. Proszę.
- Życzymy miłego dnia i zapraszamy na pokład.
- León, jesteś pewien, że to dobry pomysł? 
- Nie bój się, nie zatoniemy. Będzie fajnie.
- Ok, ufam Ci.
*****
Francesca zaczęła się powoli pakować do wyjazdu. Diego przyszedł ją odwiedzić.
- Cześć piękna.
- Diego, wystraszyłeś mnie!
- Już się pakujesz? Przecież jedziemy dopiero za 5 dni...
- No właśnie nie do końca...
- Co? Jak to? Nie rozumiem.
- Okazało się, że już jutro wylatujemy.
- Dlaczego dopiero teraz mi o tym mówisz?!
- A dzwoniłeś? Nie.
- A ty czemu nie zadzwoniłaś mnie o tym poinformować? Francesca, co ty kombinujesz?
- Bo wiesz...Przemyślałam to i moim zdaniem będzie lepiej jak tu jednak zostaniesz. Twój tata Cię potrzebuje.
- Czyli miałaś zamiar wyjechać beze mnie?
- Diego, to nie tak. Chciałam Ci powiedzieć na spokojnie...
- Tak? Kiedy? Jakbyś już była w Polsce?
- Nie, Diego...
- Nic już nie mów - Diego wyszedł.
- Diego! Zaczekaj!
*****
Felipe siedział w barze i zastanawiał się czy zadzwonić do Naty. Wtem ona weszła do środka.
- Poproszę sok jabłkowy - powiedziała.
- Naty, cześć. Pogadamy?
- O Felipe, hej...- speszyła się.
- Chciałem z Tobą o czymś pogadać, ale nigdy nie mogłem znaleźć dobrego momentu.
- O co chodzi Felipe?
- Wciąż coś do Ciebie czuję...
- Co?!
- To coś złego?
- Tak, nie, nie wiem. Jestem z Maxim, Felipe, ja nie mogę.
- Ok, rozumiem, czyli ty nic do mnie nie czujesz - Felipe chciał wyjść.
- Nie, czekaj. Nie zrozum mnie źle. Jesteś naprawdę super chłopakiem...
- Słuchaj, wiem do czego zmierzasz i dlatego życzę Ci szczęśliwego życia u boku Maxiego.
- Czemu mi to mówisz?
- Bo wiem, że nigdy nie będziemy razem - Felipe wyszedł z baru.
*****
Olga wybrała się na targ, gdy nagle spotkała Beto.
- Olga? Witaj! Dawno się nie widzieliśmy.
- Oj Betito nie przesadzaj. Chociaż wsumie, masz racje. W takim razie chodźmy się gdzieś przejść.
- Proponuję iść na...o zaczekaj...patrz mam jabłko i banana.
- Beto...
- Jeszcze mam gruszkę, o nie! Nie kupiłem sardynek!
- Sardynek?
- No, na śniadanie. To kupię na obiad!
- Beto...
- Co?
- Mieliśmy iść.
- A no tak. To chodźmy na kiermasz po...Po co?
- Po sardynki, Beto.
- Po sardynki...dobrze. To chodźmy!
- Beto, to w tamtą stronę.
- A, no faktycznie...To idziemy!
*****
Violetta i León wkońcu wypłynęli na niebieską lagunę. Wiatr owiewał ich włosy, przyjemnym chłodnym powietrzem.
- Leon, zobacz! Płyniemy na tą małą wyspę?
- Tak. Podoba Ci się?
- Bardzo.
Po paru minutach byli na miejscu. Następnie poszli zwiedzić wyspę. Gdy schodzili po małych schodkach, León się zatrzymał.
- Tu jest tak magicznie, prawda León?
- A chcesz, żeby było jeszcze bardziej?
- Co masz na myśli?
León się pochylił i ją pocałował.


- León...- speszyła się Violetta.
- I co? Zaskoczona?
- Tak, haha. Uwielbiam Cię! 
- A ja Ciebie.
*****
Rodzinna Ferro wyjechała Jeepem zwiedzać sawannę. Na chwilę zatrzymali się, ponieważ Ludmiła chciała zrobić sobie zdjęcie z Federico pod akacją.


Następnie zatrzymali się koło stada antylop. Gdy je obserwowali, przed ich autem stanął wielki słoń, który wyszedł zza krzaków.
- Tato, i co teraz?! - krzyknęła Ludmiła przerażona.
- Trzeba zachować spokój.
- Niech Pan zacznie trąbić.
- Nie wolno, bo się zdenerwuje i zacznie na nas szarżować. Trzeba czekać, aż sobie pójdzie.
- To ja sobie posłucham muzyki...
*****
Francesca wybiegła za Diego.
- Diego! Możesz się zatrzymać i mnie wysłuchać?!
- Nie. Nie chcę z Tobą gadać.
- Diego, proszę Cię! Daj mi powiedzieć - płakała.
- Chyba wszystko już jasne. Chciałaś jechać sama, więc proszę bardzo. Droga wolna.
- Nie, chciałam jechać z Tobą, ale...
- Ale co? Mój tata się zgodził, a ty robisz z tego problem.
- A ty nie będziesz go potrzebował? Bo on Ciebie na pewno.
- Ja potrzebuję Ciebie. Ale widzę, że chciałaś mnie się pozbyć.
- Nie Diego, to nie tak! Chciałam dla nas jak najlepiej.
-Jasne. Nic już nie mów. Z nami koniec Francesca. 
- Co?
*****
Beto po zakupach, odprowadził Olgę do domu.
- Ty to masz zapał do jedzenia Betito.
- I jeszcze uwielbiam jak pieczesz te swoje ciasta. Są takie wyśmienite.
- A mam dzisiaj jabłecznik. Zaraz Cię poczęstuję - Wtem Ramallo wszedł do kuchni.
- A co wy tu robicie? Ciasto mu dajesz?! A mnie to nie poczęstujesz?!
- Ramallo, ty na to nie zasługujesz po wczorajszym.
- Ale co ja Ci zrobiłem?!
- Odmówiłeś mi!
- A o co chodzi, bo ja nie jestem w temacie...- wtrącił się Beto.
- Yyy...Beto, to chodziło o...eee. No bo, nie chciał ze mną wyjść na zakupy, a ty przynajmniej ze mną byłeś i tym się różnicie.
- Olga, nie kręć, dobrze wiemy, że nie o to chodziło...- dodał Ramallo.
- Cicho bądź! Czyś ty oszalał?! Ciii, nie przy nim!
- Oj, przepraszam.
*****
Podczas gdy León i Violetta leżeli na plaży, do Violi zadzwonił telefon.
- Halo?
- Violetta, gdzie wy jesteście, próbowałem się do Was dodzwonić 10 razy, czemu nie odbieraliście?!
- Tato, przepraszam, ale nie było zasięgu tutaj.
- Tutaj?! To znaczy gdzie?! Gdzie wy jesteście?!
- León, co mam mu powiedzieć, on się pyta gdzie jesteśmy - spytała Viola, zawieszając rozmowę.
- Em...Powiedz mu, że jesteśmy na wycieczce turystycznej.
- Tato, no my zwiedzamy zakamarki Malediwów...A co?
- Macie wrócić za godzinę na obiad. Zrozumiano?
- Tak, tato, na razie.
- I co? - spytał León.
- Mamy być na obiedzie za godzinę.
- Co? Już? Nie wiem czy zdążymy...
- Co?! Jak to nie wiesz?! W takim razie zbierajmy się.
- Nie wiadomo o której gondola odpływa z powrotem.
- Trudno, zobaczymy, chodźmy.
- Ok.
*****
Słoń nie miał zamiaru się ruszyć. W końcu Ludmiła nie wytrzymała i nacisnęła klakson.
- Ludmiła, co ty wyprawiasz?! Nie wolno na niego trąbić, bo wpadnie w szał!
- Ja już wpadłam w szał! Niech się to cielsko w końcu ruszy! Zasłania mi Słońce!
- Ludmiła, spokojnie, nie bądź taka nabuzowana - dodał Federico.
- Nie jestem, ale za 5 minut będę! Ej ty słoniu, zjeżdżaj z drogi! Zasłaniasz mi. światło - Wtedy słoń zatrąbił.
- Co się drzesz?! Nie rozumiesz, co do Ciebie mówię?!
- Skarbie, to zwierzę. On nie wie co ty gadasz. Nie posłucha Cię.
- Ach, nie? To zaraz zobaczymy.
- Co ty chcesz zrobić? - spytał podenerwowany ojciec.
- Wyjdę mu na przeciw - Ludmiła wyszła z samochodu i stanęła w niewielkiej odległości od słonia.
- Ludmiła, wracaj, to niebezpieczne! - krzyczeli z auta.
Słoń zatrąbił mocniej i ruszył się groźnym krokiem w stronę Ludmiły, która się przeraziła.
*****
Francesca nie mogła uwierzyć, że Diego chce z nią zerwać.
- Co? Diego, nie. Nie sądziłam, że chcesz ze mną, aż tak bardzo jechać. Myślałam,że w głębi duszy, chcesz zostać przy tacie.
- Nie, myliłaś się, ale teraz...Zmieniłem decyzje. Sama na to wpłynęłaś. Przykro mi.
- Diego, nie możemy się rozstać...Czemu nie chcesz mnie wysłuchać?! Ja się tylko chciałam o Ciebie zatroszczyć.
- Nie wierzę Ci. Chciałaś po prostu wyjechać beze mnie, więc teraz Ci to ułatwię. Musimy się rozstać.
- Ale Diego...
- Żegnaj - Diego poszedł.
Francesca zmierzała w stronę domu. Szła koło głębokiego stawu. Nagle potknęła się o krawężnik (przez wspominaniu chwil jakie przeżyła z Diego) i wpadła do wody.
*****
Angie odpoczywała na leżaku przed hotelem. German zszedł do niej.
- Odpoczywasz czy może lekkie opalanko?
- A wiesz, i jedno i drugie, ale marzę teraz o trzeciej rzeczy... haha.
- To w takim razie poproszę o trzecie - Pocałowali się.
- Nie dzwoniła do Ciebie Viola?
- Nie. Pewnie się dobrze bawi z Leónem, a co?
- Co? Nic, nic.
- German, znowu ją kontrolujesz. Możesz przestać?
- A ty ciągle mi wypominasz, co robię źle, skończ wreszcie.
- German, dobrze wiesz, że oni potrzebują spokoju. Daj im więcej wolności.
- Ohoho, Pani psycholog się znalazła.
- No tak. Bo ja mam rację.
- O proszę, jeszcze dumę ukazuje, ale wiesz, co? I tak do niej zadzwonię. Za pół godziny jest obiad, a ich dalej nie ma.
- Spokojnie, na pewno zdążą wrócić.
- Mhm...ta.
*****
Violetta z Leónem weszli na pokład stateczku. Na morzu zebrały się dość duże fale. Niebo zaczęło się ściemniać.
- Chyba zapowiada się sztorm. Obyśmy zdążyli na czas przed nim - rzekł zaniepokojony León. 
Violetta nawet nie odpowiedziała. Zaczęło jej się robić słabo.
- Kochanie, co ci jest? Jesteś strasznie blada. Źle się czujesz?
- Strasznie mnie mdli...
- Masz chorobę morską?
- Nie wiem...
- Ok, tylko spokojnie. Weź wdech i wydech, to Ci się zrobi lepiej.
Wtem statek zaczął się jeszcze mocniej kołysać, a fale się zmagały.
- León, chyba zwymiotuję...
- Ok, nachyl się do wody. 
Po chwili, kapitan gondoli podszedł do pasażerów.
- Uwaga! Uwaga! Prosimy o założenie kamizelek ratunkowych! Ze względu na ryzyko zatonięcia gondoli!
- Jak duże jest ryzyko ? - spytała jakaś Pani siedząca z dzieckiem.
- Możemy nie dopłynąć do portu...
Ciąg dalszy nastąpi...

Jak Wam się podobał odcinek? Jesteście ciekawi, co się wydarzy dalej?




Komentarze

  1. Fran nieeeeee! Dobra już wiem na kogo nasłać Akire, Germana i Diega!(o tą Akire pytaj gabe) Ludmi oszalała. Oo sztorm masakra. Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowie mi ktoś czy będzie 4 sezon jak miały być 3 ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4 sezonu nie będzie :) To tylko mój scenariusz ;) Staram się by był jak najbardziej realistyczny ;)

      Usuń
  3. wychodzi ci on a co ile będą następne odcinki ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odcinek 4 będzie już dzisiaj! :D Zapraszam do czytania i komentowania. Będą zdjęcia także ;)

      Usuń
  4. ja szukałam inie było 4 odcinka

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Odcinek 27

Odcinek 4