Odcinek 1
Był to pierwszy dzień wakacji. Violetta wzięła pamiętnik, by powspominać chwile ze wszystkich 3 lat. Wtem do pokoju wszedł German.
- Nad czym tak myśli moja córeczka? - spytał z szerokim uśmiechem.
- Będzie mi brakowało studia, tato. Tyle w nim przeżyłam...
- Tak, rozumiem, ale po wakacjach zaczniesz nowy etap. Mnóstwo sponsorów chce podpisać z Tobą kontrakt.
- Co? Naprawdę? Nie, no nie wierzę.
- Tak. Jeszcze masz czas, żeby się na jakiegoś zdecydować.
- Mogę Cię o coś zapytać?
- Oczywiście.
- Kiedy planujesz z Angie, podróż poślubną?
- Jutro wylatujemy, ale nie myśl sobie,że zostawię Cię tu samą.
- Co? Jakto? Ale tato, zostanę z Olgą i Ramallo, po za tym mam jeszcze Leóna!
- Leóna?! Jego?! Tu w domu?! Na noc?!
- Tato...nie przesadzaj. Ty ciągle widzisz we mnie małą dziewczynkę. Chciałam go tylko...
- Wybij to sobie z głowy! Jedziesz z nami! Z nikim Cię tu nie zostawię! - krzyknął German i wyszedł z pokoju,trzaskając drzwiami.
- Będzie mi brakowało studia, tato. Tyle w nim przeżyłam...
- Tak, rozumiem, ale po wakacjach zaczniesz nowy etap. Mnóstwo sponsorów chce podpisać z Tobą kontrakt.
- Co? Naprawdę? Nie, no nie wierzę.
- Tak. Jeszcze masz czas, żeby się na jakiegoś zdecydować.
- Mogę Cię o coś zapytać?
- Oczywiście.
- Kiedy planujesz z Angie, podróż poślubną?
- Jutro wylatujemy, ale nie myśl sobie,że zostawię Cię tu samą.
- Co? Jakto? Ale tato, zostanę z Olgą i Ramallo, po za tym mam jeszcze Leóna!
- Leóna?! Jego?! Tu w domu?! Na noc?!
- Tato...nie przesadzaj. Ty ciągle widzisz we mnie małą dziewczynkę. Chciałam go tylko...
- Wybij to sobie z głowy! Jedziesz z nami! Z nikim Cię tu nie zostawię! - krzyknął German i wyszedł z pokoju,trzaskając drzwiami.
*****
Tymczasem Ludmiła wybrała się z Fede na poranną przechadzkę po mieście.
Robili sobie zdjęcia, zwiedzali nowe sklepy z ciuchami, opalali się nawet na ławce przy fontannie. Wtem do Ludmiły ktoś zadzwonił.
- Halo?
- Cześć Ludmiła. To ja Twój tata.
- O, hej. Czemu dzwonisz?
- Muszę Cię o czymś poinformować. To bardzo ważne.
- To mów.
- Ze względu na to,że są wakacje,zapraszam Cię do Afryki.
- Co? Żartujesz, prawda?
- Możesz pojechać z osobą towarzyszącą.
- Ok, dzięki za informacje.
- Zgadzasz się?
- Tak. Dzisiaj kupię bilety.
- Do zobaczenia.
Federico zrobił wielkie oczy. Nie mógł w to uwierzyć, że się na to zdecydowała. W dodatku zastanawiała go jedna sprawa: Kogo zabierze Ludmiła, za drugą osobę?
Nie wytrzymał i spytał się jej.
- Skarbie, z kim jedziesz do Afryki?
- No jakto z kim? Z Tobą kocie!
- Serio? Nawet nie wiesz jak się cieszę. Już myślałem,że przez wakacje się nie zobaczymy.
- Sama bym nie pojechała, a z moją mamą tym bardziej nie.
*****
Olga sprzątała salon. Nagle ujrzała na blacie karteczkę: ,,Olga, czekam na Ciebie w Resto Barze. Ramallo".
- Och, jaki on jest przeuroczy! Cudo świata! - poczym zaczęła śpiewać.
- Olga, czemu Pani nie sprząta?! Za co ja Pani płacę?! - wrzasnął oburzony German.
- A co Pan taki wściekły jest?! Niech się Pan na mnie nie wyżywa, nie życzę sobie! Mów Pan o co chodzi.
- Jutro wyjezdzam z Angie w podróż poślubną na Malediwy. A Violetta się uparła, że chce tu zostać.
- A co za problem? Zaopiekuję się nią z Ramallo przecież.
- Jasne, już to widzę.
- Sugeruje Pan, że jestem nieodpowiedzialna?!
- Tak, Pani i Ramallo nie widzicie Świata poza wami...Dlatego Violetta jedzie z nami i koniec kropka!
- Wie Pan, co? Jest Pan poprostu nie do zniesienia. Wychodzę!
- Co?! Gdzie? Olga, wracaj mi tu! Olga!
*****
Francesca i Diego szli wolnym krokiem po parku. Włoszka nagle posmutniała. Chłopak przyuważył, że coś ją dręczy.
- Fran? Co się dzieje?
- Muszę Ci o czymś powiedzieć...
- To słucham.
- Dostałam propozycje nagrania teledysku w Polsce i rozpoczęcia mojej solowej kariery, no i...
- Zastanawiasz się, czy się zgodzić?
- Tak, sama nie wiem. Nie chcę opuszczać tego miejsca.
- Posłuchaj. Nie możesz stracić takiej szansy. Powinnaś się zgodzić.
- A co będzie z nami i z Camilą i Violettą?
- Możecie przecież utrzymywać kontakt przez Skypa, telefon, gmail. A co do mnie...Pojadę z Tobą.
- Chyba żartujesz. A co z Twoim tatą?
- Powiem mu jaka jest sytuacja. Napewno zrozumie.
- Dziękuję Diego. Jesteś najlepszy. Zaraz zadzwonię do dziewczyn i o wszystkim im opowiem.
*****
Naty i Maxi siedzieli w kawiarnii, sprzeczając się, kto koga kocha bardziej.
- Ty jesteś moim największym dziubaskiem, Maxi.
- Nie, bo ty, Naty!
- Nie, bo ty!
Wtem koło nich przeszedł wysoki blondyn, by zamówić kawę.
- Naty! Patrz. To przecież Felipe...
- Hej! Felipe!!! - krzyknęła na całą kawiarnię.
- Cicho! Natalia, zwariowałaś?!
- O co ci chodzi?
- O, cześć wam. Jak się macie? - spytał Felipe, zarzucając grzywką.
- Co ty tu robisz w ogóle? - spytał podenerwowany Maxi.
- Przyjechałem tu na wakacje.
- Z Marottim? - odezwała się Naty.
- Tak, on też tu jest.
- Aha, dobrze wiedzieć. W takim razie miłego pobytu...Natalia wychodzimy.
- Do zobaczonka - odparł Felipe i poszedł usiąść w innym stoliku.
- Maxi, ty jesteś zazdrosny!
- Co? Ja? Niby czemu? Nie...
- Mhm, jasne. On wcale już nic do mnie nie czuje. Ogarnij się. Po za tym mieliśmy iść do muzeum, więc chodźmy.
- No, niech Ci będzie.
*****
Violetta leżała na łóżku. Była strasznie przybita tym, że musi jechać z tatą i Angie. Wtem do pokoju ktoś zapukał.
- Proszę.
- Cześć kochanie - przywitał się León.
- León! - krzyknęła z radości i rzuciła mu się w objęcia.
- Widzę, że coś jest nie tak. Czemu mój skarb jest taki smutny?
- Mój tata jedzie z Angie w podróż poślubną na Malediwy jutro i chce mnie wziąść ze sobą, bo się boi mnie tu zostawić. Jeszcze twierdzi, że Olga i Ramallo nie dadzą sobie ze mną rady.
- Co? Serio?
- Tak, a ja nie chce jechać z nimi. Oni powinni być tam sami, a ja chciałam zostać tutaj, by być blisko Ciebie.
- Skarbie, żaden problem. Przecież ja mogę pojechać z wami.
- Naprawdę? Kocham Cię! Tylko nie wiem, czy mój tata się na to zgodzi...
- Przekonamy go razem.
Nagle do Violetty zadzwoniła Fran.
- Poczekaj, to Fran. Muszę odebrać.
- Halo?
- Viola, przyjdź pod Studio. Muszę Ci coś powiedzieć. To bardzo ważne.
- Dobrze, zaraz będę.
- Co chciała?
- Chce się spotkać. Muszę iść. Pogadam z tatą potem...
- Nie musisz, ja to załatwię.
- Dziękuję.
*****
Ludmiła wróciła do domu. Poszła do pokoju, by spakować walizkę. Jej mama zastanawiała się, co tak długo tam robi, więc poszła to sprawdzić.
- Ludmiła, a dokąd ty się wybierasz?!
- Lecę do taty jutro.
- Do Afryki?! Sama?!
- Nie sama, tylko z Federico.
- Co proszę?! I nie miałaś zamiaru mnie o tym poinformować?!
- Miałam, ale nie miałam czasu. A teraz daj mi spokój. Nie mamy o czym rozmawiać.
- Rozumiem, że chcesz się mnie pozbyć?!
- Mamo, daruj sobie. Wyjdź z mojego pokoju.
- Dobrze. Mam nadzieję, że nie będziesz tego żałowała. Bo jak Ci się coś stanie tam, to na mnie nie licz.
*****
Ramallo czekał na Olgę w Resto Barze. Olga wbiegła tam spóźniona.
- Mój Ramallito, przepraszam, że tak późno, ale Pan German mnie zatrzymał.
- Wyglądasz cudownie. A co się stało?
- Pan German jutro wylatuje na Malediwy, na miesiąc miodowy z Angie i zabiera naszą Violette ze sobą, bo twierdzi, że my, że my się nie nadajemy na jej opiekunów! Rozumiesz to Ramallo?! My! Nie nadajemy się!
- Nie, no to jakiś absurd. Co on sobie myśli w ogóle. Zaraz do niego zadzwonie.
- Tak! Dzwoń i zrób mu awanturę!
- A co jeśli jest zajęty?
- To najwyżej przerwie swoją pracę na chwilę.
- Olga, narobimy sobie problemów...
*****
Felipe zaczął śledzić Maxi i Naty. Po chwili oboje poczuli czyjąś obecność.
- Naty! Patrz! Felipe nas śledzi! Beszczelny!
- Ej, spokojnie. Nie bulwersuj się tak. Pewnie Ci się wydawało tylko.
- Mi się wydawało? Właśnie, że nie i ci to udowodnię. Ej, Felipe wyłaź z tego krzaka!!! - wrzasnął na całą ulicę.
- Sorry, za to. Myślałem, że idziecie do Ludmiły. Muszę z nią porozmawiać...- urwał Felipe.
- Niby o czym? - spytała zaskoczona Naty.
- To już moja sprawa. Wiecie gdzie teraz jest?
- Jest w domu, ale nie chodź do niej. Ona jutro wylatuje do Afryki. Musi się spakować. Pisała mi sms-a.
- Po co ona tam leci? By przejechać się na słoniu? Hahaha.
- Chodźmy Naty, nie będziemy tracić czasu na tego kretyna.
- Dam wam spokój już i sorry za to zamieszanie. Narka.
*****
León zapukał do gabinetu Germana,który siedział z Angie.
- Dzień Dobry, przepraszam, czy mógłbym Pana o coś zapytać?
- Tak, jasne, mów.
- Czy mógłbym polecieć razem z wami i Violą na Malediwy?
- Eee...- zastanawiał się German.
- Ona bardzo mnie potrzebuje. Proszę się nie martwić. Będę spełniał wszystkie obowiązki.
- German, nad czym się zastanawiasz? Nie ma problemu. Przecież może lecieć z nami - wtrąciła się Angie.
- No już dobrze, dobrze, zgadzam się.
- To super. Dziękuję bardzo.
- Tylko pamiętaj. Jutro na lotnisku o 05:30.
- Dobrze. Do widzenia.
Po czym wyszedł i wysłał Violi sms-a.
*****
Violetta szła w stronę Studia, gdy nagle ujrzała Camilę.
- Cami? Co tutaj robisz?
- Czekam na Fran, a ty?
- Ja też. To na pewno coś ważnego, skoro nas wezwała obie.
- Dziewczyny, dziękuję, że przyszłyście.
- Co masz nam do powiedzenia?
- Wyjeżdżam za tydzień do Polski. Dostałam propozycje nagrania teledysku i rozpoczęcia trasy...
- Co? To już się nie zobaczymy? - posmutniała Violetta.
- Fran, to nie możliwe...
- Nie wiem dziewczyny...naprawdę nie wiem.
- W takim razie, dzisiaj widzimy się ostatni raz... - urwała Viola.
- Co? Dlaczego?
- Jutro wylatuję z tatą, Angie i Leónem na Malediwy.
- O, jak słodko. Wspólna podróż poślubna. Nie, zaraz, a ty i León po co macie lecieć z nimi?- zdziwiła się Camila.
- Mój tata nie zostawiłby mnie na taki okres z Olgą i Ramallo. Wiesz jaki on jest.
- Dobra. Mam pomysł dziewczyny. Dzisiaj robimy wielkie pożegnanie u Violi w domu. Co wy na to? - zaproponowała Cami.
- Świetny pomysł!
*****
Ramallo próbował dodzwonić się do Germana. Wciąż bez skutku.
- I co?! - spytała wkurzona Olga.
- Nic. Nie odbiera. Ma wyłączony telefon.
- To zrób coś!
- Ale co ja mogę? Porozmawiamy z nim w domu. Chociaż wątpie, żeby nas wysłuchał. Skoro podjął taką decyzję, to już jej nie zmieni.
- Ale ty jesteś pesymistą. Gdzie Twoja nadzieja Ramallo?! Upadła czy ją zakopałeś w ogrodzie z kwiatami?!
- Olga, stwierdzam tylko fakty. Błagam Cię, skończmy już temat Germana.
- To o czym chcesz rozmawiać?
- O nas...- odparł z uśmieszkiem.
- Co masz na myśli?
- Proponuję nam wyjście do kina. Czy szanowna panna się zgadza?
- Oj Ramallo, no pewnie, że tak.
*****
Felipe zapukał do domu Ludmiły. Otworzyła jej mama.
- Dobry wieczór.
- O, Felipe, co za niespodzianka, proszę wejdź. Ludmiła jest na górze.
- Mamo, kto przyszedł?
- Felipe, zostawię was.
- Co ty tu robisz? Myślałam, że wyjechałeś.
- Tak, ale jestem tu na wakacje. Muszę z tobą pogadać...
- Nie mamy o czym. Jutro lecę do Afryki z Federico.
- Wiem. Naty mi powiedziała.
- No prosze, już z wszystkimi gadasz na mój temat?! Co ty sobie myślisz?!
- Posłuchaj, muszę Ci coś powiedzieć.
- Co?!
- Wciąż jestem zakochany w Naty. Wiesz może czy mam u niej szansę jeszcze?
- Ona jest z Maxim, typ raperem. Z mojego punktu widzenia...Raczej nie.
- Ale może coś do mnie czuje?
- Wiesz co? Idź do niej, jak masz wątpliwości lub nieskończone sprawy i nie zawracaj mi głowy, jasne?!
- Dobrze, wybacz Lu.
- I nie nazywaj mnie tak! Sio!
- Hehe, sorrki. Narka.
*****
Francesca i Camila urządziły w domu Violi pijama party. Przebierały się, malowały się, oglądały filmy i na koniec zaczęły śpiewać...
- Dziewczyny czas na Codigo Amistad - postanowiła Viola.
- Kodeks przyjaźni na zawsze miśki! - krzyknęła Cami.
Potem do pokoju weszła Angie.
- Dziewczyny idźcie już spać, bo się nie wyśpicie, szczególnie ty Viola.
- O nie! Angie! Zapomniałam się spakować!
- Violetta, gdzie ty masz głowę? Pakuj się teraz!
- Spokojnie, pomożemy Ci - powiedziała Fran.
- Dziękuję Wam, jesteście najlepsze!
*****
Ramallo i Olga wrócili późno z seansu. Śmiali się na całego.
- Ahahahhaha...A widział Pan jakie on zrobił na nią oczy, gdy zobaczył jej kieckę? Ahahahaha... Wyglądał jakby miały mu wypaść z oczodołów...hahaha.
- Ja tak samo reaguje na Ciebie, gdy zakładasz tą nocną tunikę. Wyglądasz wniej olśniewająco.
- Możecie się uciszyć wkońcu?! Na cały dom was słychać. Koniec tego. Idźcie spać, bo się nie wyśpię - krzyknął oburzony German.
- Właśnie Ramallo, powiedz Panu Germanowi, że sobie nie życzymy, żeby nas tak obrażał, że jesteśmy nieodpowiedzialni!
- German, Olga ma rację. Przeproś nas w tej chwili.
- Bo jak Pan tego nie zrobi, to ja wtedy...- Olga wzięła do ręki nóż.
*****
Nagle do Violetty zadzwonił telefon.
- Halo?
- Cześć kochanie. Obudziłem Cię? - spytał León smutnym głosem.
- Nie, jestem z dziewczynami. Urządziłyśmy pijama party. Coś się stało, że jesteś taki smutny?
- Violetta, chyba nie będę mógł z Tobą lecieć...
- Co?
Ciąg dalszy nastąpi ...
Jesteście ciekawi, co będzie dalej ?
Czekam na 2 odcinek :D
OdpowiedzUsuńHej Monika to ja Ola, wpadam na twojego bloga z wielkim hukiem! Ta zawsze mam wejście, rozdział super. Ludmiła i Afryka nie no ja chyba umre. Jak ją zabierze bardziej w głomb kontynentu to będzie kaszana. Leon dlaczego?
OdpowiedzUsuńWszystko dowiesz się w 2 odcinku :)
UsuńEj ale nie miało być 4 sezonu violetty miały być tylko 3 sezony mam jakieś złe informacje ????? O.o
OdpowiedzUsuńBo 4 sezonu niestety nie wyemitują, możecie się pocieszyć tylko moim scenariuszem i zdjęciami ;)
Usuńszkoda że nie będzie :/ ale jak ty to wymyśliłaś to naprawdę jest super mogli by to na twoim scenariuszu zrobić bo jest naprawde super będę czytać ;)
OdpowiedzUsuńO bardzo dziękuję :D Wiesz, po prostu mam coś takiego w sobie, że umiem się wczuć w rolę aktorów, albo raczej tego co pisał ,,Violette" ;)
Usuń